Dlaczego nie warto kupować sercem?

"You stupid woman!" - krzyczał Renee do (faktycznie niezbyt rozgarniętej) żony Edith za każdym razem, gdy przyłapywała go na zdradzie. I zawsze udało mu się wyłgać zwalając winę na chore podejrzenia kobiety. A ja, wzorem bohaterów kultowego serialu "Allo! Allo!", krzyczę "you stupid woman!" sama na siebie. Tak to jest, kiedy człowiek zobaczy wymarzone buty i tak bardzo chce je mieć, że zamawia nie bacząc na nic. I robi to mimo faktu, że na fanpejdżu firmy Schaffashoes, gdzie dojrzał owo obuwie, dziesiątki klientek bezskutecznie pytają "gdzie jest moje zamówienie"?  
Moja historia to modelowy przykład tego, jak nie kupować  w sklepie internetowym.

Sprawcy całego zamieszania - buty United Nude - Mono Jane. Po 19 dniach od opłacenia zamówienia w końcu u mnie.


EDYCJA POSTA - 22.08.2012R; (25 dzień od złożenia zamówienia)
Nadal nie mam na koncie zwrotu pieniędzy za niezrealizowane zamówienie. Skontaktowałam się po raz kolejny z działem PR Schaffashoes i dostałam zapewnienie, że pieniądze wyjdą dziś z firmy. Zobaczymy... za 4 dni kończy się ustawowy czas, jaki firma ma na zwrot pieniędzy. Jeśli się nie wywiążą chyba trzeba będzie przejść się do rzecznika konsumentów (co zresztą polecam wszystkim z Was, którzy nadal ocekują na swoje buty/pieniądze).

EDYCJA POSTA - 16.08.2012R; 
(19 dzień od złożenia zamówienia)


W ciągu kilku dni od napisania tego posta wokół sprawy mojego zamówienia, a także podejścia Schaffashoes do klienta (ciekawa jestem, czy tylko do mnie czy globalnie - dajcie znać co z Waszymi zamówieniami!) troszkę się zmieniło. Rzecz najważniejsza - odezwali się! Najpierw dział PR firmy, potem Biuro Obsługi Klienta. Okazało się, że jednej z par butów, które zamówiłam, sklep w ogóle nie ma na stanie! Zaproponowano mi zatem, że wyślą mi, to co są w stanie, a za drugą parę obuwia zwrócą pieniądze. Rozmowy odbywały się we wtorek, 14 sierpnia. Dzisiaj, dwa dni późninej, kurier przywiózł mi wyczekane koturny United Nude. Buty doprawdy przepiękne i zapakowane z najdrobniejszym detalami (producentowi obuwia należy się Oscar za dbałość o każdy szczegół - od pudełka, przez podziękowanie za zakup, katalogu i woreczków do pakowania obuwia). Co prawda buty noszą oznaki wielokrotnego przymierzania (przybrudzone, a na podeszwach pełno piasku, jakby chodzono w nich po dworze), ale to doprawdy mały problem w porównaniu z wcześniejszym zamieszaniem. Nie mam natomiast jeszcze na koncie pieniędzy, które firma obiecała zwrócić za nie niezrealizowaną część zamówienia. Nie mam także żadnej dodatkowej rekompensaty za opóźnienie w wysyłce i stracone nerwy. Otrzymałam za to przeprosiny.

PS. Za duchowe wsparcie dziękuję Fashionelce, a pomoc w dostrzeżeniu problemu przez Schaffę Tamarze Macademian Girl. Informacja o sprawie pojawiła się także dwukrotnie w portalu Kimono.pl - ciekawa jestem, czy nagłośnienie sprawy pomoże innym oczekującym na zamówienia z Schaffy.
--------------------------------------------------------------------------

Trzykrotnie robiłam zakupy w Schaffashoes. Dwa razy bez żadnego kłopotu, raz z zamieszaniem, ale jednak ze szczęśliwym finałem. Jednak dziś, po 14 dniach od złożenia i opłacenia zamówienia zaczynam wychodzić z siebie. Od obsługi sklepu wiem tylko tyle, że mają moje pieniądze i spóźniają się z wysyłką obuwia. A butów brak - mimo obietnicy z maila, moich komentarzy na Facebooku, ba! mimo zapisów regulaminu sklepu (wg niego wysyłają zamówienia po max 2 dniach!). Teraz pozostaje, zgodnie z prawem konsumenckim, czekać, aż sklep albo zrealizuje zamówienie, albo odda kasę. Na jedną z tych operacji ma 30 dni od daty zakupu. W najlepszym razie dostanę buty pod koniec sierpnia i... przejdę się dwa razy, po czym schowam do pudełka na kolejny rok trzymając kciuki, by nie wyszły z mody. W najgorszym razie czeka mnie jeszcze batalia o ponad 300 zł, które w Schaffashoes utopiłam.

Poza tym jednak, że jestem głupia i kupuję w niezaufanym sklepie, jestem też wściekła. Na Schaffę, na siebie, ale także na sporą grupę blogerek. Na wszystkie te dziewczyny, które z Schaffą współpracują budując pozytywny wizerunek marki, która na to nie zasługuje. Oczywiście rozumiem, że trudno odmówić współpracy ze sklepem, który sprzedaje piękne buty. Mam zresztą 3 pary, więc dowody leżą w szafie. Chodzi jednak o to, że współpraca odbywa się ze sklepem nierzetelnym, niepoważnie podchodzącym do klientów (kto nie wierzy, niechaj zerknie, co się dzieje na ich Facebooku pod każdym postem: TUTAJ), a chyba nie warto firmować własnym wizerunkiem kogoś, kto gra nie fair. Aby nie było, że tak tu sobie radośnie biadolę, mam kilka wniosków, które wypunktuję na pewno dla siebie, a może i Wam się przydadzą:

1. Kupując w sklepach internetowych sprawdzaj dostępność towaru i czas  realizacji zamówienia.
2. Przed zakupem sprawdzaj opinie o sklepie - na Facebooku, czy na stronach typu Opineo 
(ja tego nie zrobiłam, a szkoda, bo znalazłabym niezłe kwiatki o Schaffie o TUTAJ).
3. Jeśli bardzo zależy ci na danym zakupie, a widzisz niekorzystne opinie o sklepie nie kupuj za przedpłatą na konto. Różnice w kosztach wysyłki nie są wielkie, a warto mieć spokojną głowę o zamówienie - jeśli sklep go nie zrealizuje, to wyłącznie jego zmartwienie.
4. Fakt, że widzisz produkt danej firmy u jednej, drugiej, trzeciej celebrytki, blogerki, dziennikarki itp. nie znaczy jeszcze, że firma jest ok. Często za realizację zamówień dla osób współpracujących odpowiadają inne działy firm, ewentualnie takie zamówienia mają charakter priorytetowy i to niestety nie ma nic wspólnego z działaniem działu obsługi klienta.
5. Pytaj znajomych przed zakupem. To najlepsi doradcy, bo jest największa szansa, że będą z tobą szczerzy i nie podkoloryzują ani na plus, ani minus.









35 komentarzy:

  1. Buty piękne (jak dla mnie, prawie wszystkie buty UN są obuwniczym majstersztykiem!)


    Co do schaffy, sama chętnie skusilabym się na model z zielonym klocuszkowym obcasem ale właśnie odeszłam od tego zakupu po wspomnieniu problemów z zakupami w sklepie z poprzednich lat...
    Raz, na trampki czekałam ponad tydzien-dostałam zły kolor (ale i tak mi się podobał wiec je wzięłam), a bon który chciałam zrealizować (na 50zł) został nie przyjęty bo pan kurier nie wiedział nic o tym wiec nie miał pozwolenia go przyjąć.... (zapłaciłam wiec cala kwotę za buty potem zrobiłam awanturę i ... Przysłano mi na konto 40zł , to było baaardzo dziwne)

    Kolejnym razem, zamawiając kozaki za pobraniem moja mama była zmuszona wziąć urlop na żądanie, bo buty miały przyjść jutro, jutro, jutro (jak zapewniała pani z infolinii) ale szły 7 dni roboczych...a my musiałyśmy siedzieć w domu i czekać na kuriera...

    Wniosek taki, ze w schaffie pracują nieodpowiedzialni ludzie. Dziewczyna która zapewniła marce sporo czarnego PRu przy okazji afery z fashionelka na fb nie została dalej zwolniona (choć zapewniali o tym w Internecie). Ludzie którzy organizują promocje i wyprzedaże nie wyciągają wniosków z własnych błędów-nie można równocześnie zatrudniać tak mało ludzi sprzedając tyle butów, po (bylo, nie było!) bardzo okazyjnych cenach bo logiczne jest ze prowadzi to do opóźnień a w konsekwencji niezadowolenia konsumentów i negatywnego wizerunku jarego...
    z drugiej strony jednak, rzesze ludzi pomimo ciągłego niezadowolenia z firmy schaffa dalej robią tam zakupy, bo gdzie indziej w PL znajdziesz butt peps jeans, moschino czy united nude na tak duzych promocjach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, tyle wątków! Ale faktycznie sprawa jest długa i zawiła. Wiesz, inaczej jest jak przyślą ci coś pomylonego, bo błędy zdarzają się każdemu, a inaczej, jeśli nie przysyłają niczego :(

      A co do Fashionelki to po sławetnej aferze już z nimi nie współpracuje, właściwie to nawet wcześniej, ona chciała od nich odzyskać kasę za okres kiedy jeszcze współpracowała, a afera była właśnie po tym, jak od kilku miesięcy nie mogła dostać swoich pieniędzy. Także na pewno już z nimi nie współpracuje (sprawdziłam u źródła - napisałam do niej i taką dostałam odpowiedź). Także mam nadzieję, że i inne blogerki się ogarną.

      Usuń
    2. Jedno wiem o Schaffie- nigdy nie zamawiać tam butów za przedpłatą! Jak płaci się przy odbiorze to dziwnym trafem buty są wtedy kiedy trzeba... A nawet jeśli nie, pieniążki ma się w kieszeni, a nie zamrożone..

      Usuń
    3. na UNresistable Shoes, kupicie buty United Nude prosto od dystrybutora
      zero ściemy!!

      Usuń
  2. Schaffa ma problemy nie od dziś. Pamiętacie aferę z Fashionelką? Skoro oni są w stanie nie odzywać się miesiąc do blogerki, która ich reklamuje, to co dopiero do zwykłego klienta!!! Zresztą straszyli ją urzędem skarbowym... żenada!

    Powodzenia w odzyskiwaniu kasy!
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety przy zakupach internetowych trzeba uwazac, tez przezylam pare wpadek:-(
    Kisses
    Aga

    Check my new post
    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale masakra! Oby wszystko się wyjaśniło!

    OdpowiedzUsuń
  5. o nie fajnie... nie fajnie.... - w koncu o klienta powinni zabiegac .......

    OdpowiedzUsuń
  6. O dzieki za ostrzezenie bo sama sie zastanawialam nad kupnem butow tam. A tak bd ostrozniejsza bo tez czasami mnie ponosi kiedys cos zobacze fajnego w sklepie internetowym a pozniej pozostaja tylko nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W UNresistable Shoes buty United Nude bez problemów :)

      Usuń
  7. I między innymi z takich powodów praktycznie nie kupuję niestacjonarnie. Skuszę się czasami tylko przy śmiesznie niskich kwotach. nawet mnie nie kusi przeglądanie i zastanawianie się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja częśto robię zakupy w Internecie, ale w shaffa nie zrobię nigdy .A to dlatego, że czytałam o nich wystarczająco dużo negatywnych opinii. Blogerki piszą pochlebne opinie, bo to jednak one dostają te buciki często za darmo ,albo z wielką zniżką i przez to czują sie zobowiązane napisac pozytywną recenzję. Ja tak nie mam, bo jednak jak coś mi się nie podoba, to pisze prawdę - blog nie ma być jedynie nośnikiem reklamy, tylko jednak formą porad, ostrzeżeń, opinii - szczerych opinii.
    Też się zastanawiam skąd blogerki tyle pozytywów o nich piszą, bo ja na forach a nie blogach znalazłam ogrom niepochlebnych. Ba, nawet na moich podyplomowych studiach PRu na SGHu o tym przypadku mówili, jako sztampowy przykład jak się nie obchodzi ć z blogerką!
    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje buty/pieniądze.
    Nawet jeśli przyjdą całe i zdrowe, to jednak to jest kpina, żebyś musiała tyle czekać i jeszcze prosić o ciś, co należy do Ciebie. Polityka sklepu zakrawa o istny PRL - albo mają tyle klientek, ze mają w d*pie czy ktoś do nich wróci, czy nie... tylko jednak kiepska opinia się ciągnie jak smród. Ty pewnie u nich nie kupisz. J ateż nie, pewnie część osób, które przeczytają ten Twój post także... Dzięki za takie posty, bo powodują, że ktoś inny nie straci swoich nerwów tak jak niestety Ty to teraz robisz...
    Poza tym - spódnica maksi z poniższego postu - cód, miód! :)

    Zapraszam Was do mojej Pracowni Porannych Przyjemności. Już niedługo będę organizowała duże rozdanie. Jako redaktor naczelna portalu o urodzie otrzymuje sporą ilość kosmetyków, a sama nie jestem ich w stanie zużyć, dlatego oddam je w "dobre ręce" w rozdaniu :) Będzie mi miło, jeśli do mnie zawitasz i się zadomowisz :) Ja tu u Was zostanę na dłuzej i obserwuje oczywiście :)
    Pozdrawiam ciepło,
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy za zaproszenie, już wpadamy do Ciebie.

      i my również mamy podobne zasady co do pisania opinii o produktach. kiedy forma oferuje nam coś do testów, a nie miałyśmy wcześniej doświadczenia z towarem, zawsze uprzedzamy, że nasza opinia będzie obiektywna i będziemy mówić o wadach i zaletach.

      wg nas to jest prawdziwa idea blogowania.

      Usuń
    2. dokładnie tak. Bo przecież o to w blogowaniu powinno chodzic. Niestety poprzez nieżetelne blogowanie i sprzedajność blogerów (pisze tu o pisaniu pod firmy, a nie o korzystaniu z produktów, bo wg mnie jest to część "pracy" blogera i przyjemnej jego części), ludzie przestają wierzyć w to, co czytają.
      Brawo dziewczyny za szczerosć! Wy jesteście już na takim poziomie, że wiele firmy Wam wybaczą, choćby za sprawą pewnego rodzaju autorytetu, jakim jesteście dla pewnej grupy Waszych obserwatorów. To znacznie ułatwia krytykę, bo firma zdana jest na łaskę i niełaskę Waszej opinii, a i tak pewnie raz jesczze się do Was odezwie (bo i tak warto) :) Młode dziewuchy, które zacznają przygodę z blogowaniem i traktują to jako pracę, pierwsze co wstawiają na stronie to zakładka "współpraca" ;) jeśli już otrzymują produkt do wypróbowania, traktują to jako dopóst boży i nie chcą zaprzepaścić dalszej współpracy, bo do nich prawdopodobnie już firma po złej recenzji nie wróci... Ale za to wrócą blogerzy. I nowi obserwatorzy... A to jest jednak (wg mnie) więcej warte niż jakiś kosmetyk, czy ciuch :))
      Co by nie było, jesteście boskie :)

      Usuń
  9. zdecydowanie chora sytuacja, to się w głowie nie mieści, oszukali tyle osób... na fejsie jedna pani pisała o pozwie grupowym, może to coś da? osobiście nic tam nigdy nie zamawiałam, ale aż mi ciśnienie skoczyło, kiedy zobaczyłam na fejsbuku tyle komentarzy od oszukanych klientów. masakra.
    wielkie dzięki za rady co do zamawiania na Internecie, pomocne :)
    dziękuję za wizytę na blogu i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę próbowała z dochodzić swoich praw z pomocą rzecznika konsumenta, jeśli nie dostarczą obuwia/nie zwrócą pieniędzy do 30 dni od daty zawarcia transakcji - tak stanowi prawo polskie i unijne.

      Usuń
  10. I jak tu nie klnąć ;P
    Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam szczerze, że w tym sklepie miałem zakupić buty Converse, ponieważ ich cena była nawet całkiem sprzyjająca. Jednak nie zapłaciłem za nie, ponieważ wydawało mi się to dziwne, że za Conversy zapłacę 160 zł. A więc albo to jest podróbka (zdjęcia mają chyba katalogowe) albo po prostu oni chyba okradają jakieś wagony z towarem. Bo nie wierzę, że Converse pozwala by w innych sklepach buty latały po 199 w promocji do 229 zł, a tutaj za 160 zł. Nike czy Adidas sobie na to nie pozwala, mniejsze polskie firmy też tak robią w sklepach w których odbywa się dystrybucja ich rzeczy.

    Powiem tak, nie dałem się naciągnąć na zakup ponieważ już trochę obeznany jestem w internecie i wiem z akcji zagranicznych, że wiele złego dzieje się w tym podobnych sklepach. Myślę, że mogę Ciebie zaprosić do mnie na blog, byś mogła wejść do zakładki Original, tam poznać także strony które zajmują się odróżnianiem oryginału od podróbki. Nie jestem do końca pewien jaki oni towar sprzedają. Wpadnij na www.yowloski.blogspot.com, zapraszam byś dołączyła do obserwatorów a dodatkowo przyjrzała się moim stylizacja, w razie jakiś pytań pisz e-mail :) Cieszy mnie to, że ktoś wszedł z butem w takie sklepy jak ten wymieniony z tematu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałeś w outletach markowych typu Limango albo Markafoni? też często mają Conversy w bardzo atrakcyjnych cenach :) Pozdrawiam

      Usuń
  12. ja zrobiłam raz zakupy w LuuLuu.pl... do dzisiaj nie mam ani zamówienia, ani pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  13. you stupid woman! :) No niestety tak czasami bywa. Trzeba przyjąć porażkę na klatę i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Firma , która nie dba o swojego klienta powinna zostać zmieciona z powierzchni ziemi - natychmiast !! a to, że blogerki reklamują bubel w ogóle nie mieści mi się w głowie (!) - one też powinny zniknąć !! pozdrawiam i trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  14. nie wiedziałam, że aż tak jest z shaffą... cóż, ja zaczęłam współpracę z jednym sklepem i od miesiąca nie otrzymałam przesyłki..... choć oni twierdzą, że ją wysłali. 100 razy sprawdziłam adres, podałam poprawny. więc ja nie mam pojęcia o co chodzi. choć tu nic nie tracę bo to współpraca. i jest jeszcze szansa ze przesylka przyjdzie bo sklep jest na drugiej półkuli ziemskiej haha. no ale shaffa przegina, słyszałam kilka donosów. powinni się ogarnąć, bo inaczej całkowicie stracą reputację.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech, myślę, że każda z nas ma za sobą choćby jedną taką niemiłą przygodę... I Myślę, że mimo wytężonego "słuchu, węchu i wzroku" i stosowania się do wymienionych przez Was (słusznie) zasad, nie jesteśmy tak do końca pewni takich zakupów - po prostu "zdarza się"...
    Pozdr.
    P.S> Kocham "Allo' Allo'" :)))))

    OdpowiedzUsuń
  16. moim zdaniem sama wykazałaś się zwykłą głupota, kupując, mimo, że widziałaś komentarze na facebooku, więc wiedziałaś, jak sytuacja wygląda... nie masz co mieć pretensji do blogerek, one dostają towar za darmo, więc wychwalają... trzeba samemu ruszyć głową po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedzmy, że ja byłam głupia a teraz już jestem mądra. ale czy to znaczy, że inne dziewczyny też już są mądre? jeśli każdy będzie pilnował tylko własnego nosa nie troszcząc się o to, że może pośrednio narazić innych na szkody materialne i zwykły stres, to czy będzie to etyczne? ludzkie?

      Pozdro! Lona

      Usuń
    2. z jednej strony masz rację... pewnie, lepiej przestrzegać innych przed nierzetelnym sprzedawcą (nawet zawodowo w tym siedzę :D), ja sama tak zawsze robię - jeżeli sklep mnie wystrychnie na dudka, to robię mu czarny pr, ale to też działa w drugą stronę - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to chwalę... tak też się pewnie ma rzecz z blogerkami, które współpracują ze sklepami, skoro one nawiązują współpracę i dostają wybrany towar za darmo w zamian za pokazanie na blogu, to firma stara się wtedy jak najbardziej takiej blogerce dogodzić, no i towar przychodzi na czas, jest wszystko cacy, i obdarowana pisze dobrą recenzję, i nie kłamie! faktycznie w jej przypadku wszystko przebiegło elegancko, a ona tylko zdaje z tego relację... wina leży raczej po stronie firmy, nie po stronie blogerek, które robią firmie reklamę... to firma powinna zadbać tak samo, a może nawet bardziej, o zwykłe klientki (w końcu tych jest wiele więcej!), jak o osoby, z którymi współpracuje... w końcu klientki tak samo robią firmie pr

      Usuń
  17. ech ja właśnie mimo tych kampanii u innych blogerek, przestraszyłam się po przeczytaniu wielu niepochlebnych komentarzy i mimo, że sporo butów mi się tam podoba, zwyczaje boję się takich kłopotów i nie będę zamawiać...
    obyś dostała jak najprędzej swoje buty albo chociaż pieniądze!

    OdpowiedzUsuń
  18. po tylu aferach z tym sklepem nawet nie mam ochoty czegokolwiek u nich zamawiać.

    OdpowiedzUsuń
  19. post jest rewelacyjny!!! trafiłaś z tematem!! w internecie coraz więcej oszustów!!

    pozdrawiam dziewczyny:):* i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  20. ONI SIĘ POWOLI ZAKOPUJĄ!

    OdpowiedzUsuń
  21. jestem jeszcze zdania, tak lekko poza temat wychodząc, że jeżeli firma, sklep internetowy w tym przypadku, tak robi ludzi w chuja, to klienci ci powinni się zebrać (w końcu mamy XXI w., ile to skrzyknąć się przez internet?) i złożyć zbiorowy pozew na tą firmę, a potem jeszcze na podstawie wyroku wpisać ją do krajowego rejestru długów

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie kupowałam nigdy w tym sklepie, nie ma niestety tam na mnie rozmiarów, ale buciki mają naprawdę śliczne, więc nie dziwię się, że uległaś;)
    Zapraszam do siebie http://annaantje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej! Dwie rzeczy chciałam wyjaśnić - po pierwsze korespondowałam z Fashionelką w sprawie Schaffy i ona od początku tego roku NIE współpracuje już z firmą, na cała afera, o której wspominacie dotyczyła właśnie zaległości w rozliczeniu współpracy. Pisałam także do Tamary - Macademian Girl, która współpracuje z Schaffą (promuje właśnie buty marki United Nude) - Tamara jest bardzo zasmucona sytuacją i pisała, że postara się pomóc w wyjaśnieniu zamieszania z Schaffą.

    Po drugie, wczoraj skontaktował się ze mną pan z obsługi PR sklepu (przepraszał za opóźnienia) i 'naciskał' na ich BOK żeby się wreszcie moim zamówieniem zajęli (po 17 dniach od wpłaty pieniędzy). Okazało się, że nie mają jednej z par butów, które zamówiłam! Ostatecznie obiecali, że wyślą jedną parę, a za drugą zwrócą pieniądze. Dostałam dziś mail od kuriera, że paczka w drodze, zatem wszystko wskazuje na to, że faktycznie wysłali buty.

    Zobaczymy, co będzie... nie zmienia to jednak faktu, że dziesiątki ludzi czekają na swoje buty/pieniądze, a sklep nie daje rady z zamówieniami. Czyli jeśli się nie ma bloga, nikt się nimi nie zajmie priorytetowo :(((

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurcze no ale z drugiej strony czego spodzieac sie po blogerkach ktore rzucaja sie na kazda wspolprace albo wzajemnie wymieniaja sie klikami w bannery zeby owa utrzymac? To juz groteska a nie blogowanie i po prostu traci na tym kazdy, lacznie z rzetelnymi blogerkami ktore naprawde sa w stanie napisac dobra i konstruktywna opinie.
    Ja sie z schaffa nigdy zadawac nie zamierzalam a po akcji z fashionelka tym bardziej nie zamierzam w zadnej przyszlosci. Nie wiem jakim cudem sklep posiadajacy taka mase niezadowolonych klientow ogole jeszcze istnieje. Moze by tak jakis pozew zbiorowy w tej kwesti?

    OdpowiedzUsuń
  25. dobrze,że napisałaś o tym, niech wszyscy wiedzą, współczuję :/

    OdpowiedzUsuń