7 wspaniałych, czyli hity z walizki

W warunkach domowych testowanie kosmetyków to czysta przyjemność. Prawdziwe wyzwanie przychodzi, kiedy trzeba skompletować kosmetyczkę na kilkudniowy wyjazd. No właśnie... Jak się spakować, by nie zwariować? Nie wozić ton flakonów albo... nie skończyć jak ja - widząc denko kosmetyku w połowie wyjazdu? 


Nie cierpię się pakować! Zawsze zabieram za dużo butów (6 par na 8 dni), za mało strojów kąpielowych i... mnóstwo zbędnych kosmetyków. Nie lubię wozić próbek, bo zwykle są to kosmetyki wcześniej przeze mnie nie używane i ich działanie może być mocno dyskusyjne. Dlatego zwykle bawię się w małego rozlewnika i pakuję swoje ulubione kosmetyki w mniejsze pudełka/flekoniki/słoiczki. W tym roku postanowiłam zadziałać trochę inaczej i zrobić sobie wakacyjną wersję 'projektu denko'. Wyszło... mocno średnio. Ulubiona odżywka skończyła się po 4 dniach (wyjechałam na 8), antyperspirant w sztyfcie w dniu kolejnym. Dzięki temu jednak poznałam zbawienną moc jaśminu w odżywce Le Petit Marseillals i fajny sposób nakładania kulki dezodorantu Sanex.


Miejscowe drogerie i perfumerie ratują przed kloszardzim wyglądem :)


Jednak przede wszystkim - wyjazd w ciepły klimat pozwolił docenić filtr 50 w kremach Dax Sun (miałam dwie tubki - wersję dla dorosłych i dla dzieci - obie działają tak samo, pozwalają się opalić bez poparzeń), filrt 30 w BB Maybelline (świetny od rana do wieczora, z powodzeniem spełnia funkcję nawilżacza, lekkiego podkładu i kremu przeciwsłonecznego podczas wakacyjnych wycieczek) oraz żelu pod prysznic 2w1 Radox (fajny cytrusowy zapach odpowiedni dla obu płci, więc wystarczy spakować jedną butelkę do walizki, a wystarczy na tygodniowe mycie ciała i włosów dla dwojga). Ach! Zapomniałabym o genialnym Sea Salt Spray od Toni&Guy (lekko usztywnia włosy zastępując lakier) oraz Mythic Oil L'oreal, który doskonale chroni włosy przed zniszczeniem, także podczas plażowania.

Makijażowy niezbędnik - tusz, korektor, tusz do kresek, paletka Benefit Smokey Eyes (zawiera cienie, rozświetlacz, krem do barwienia brwi, czarną kredkę i pęsetkę) oraz liner w pisaku L'oreal.

Mini słoiczki z Sephory są idealne do przelewania podkładu na kilkudniowy wyjazd.
Kremy ochronne Dax Sun świetnie działają i mają przyjazne ceny - po raz pierwszy od lat nie walczyłam w poparzeniami skórnymi (co zdarza się np. przy używaniu dużo droższych kremów Vichy).

Mythic Oil nakładany po umyciu scala końcówki i chroni powierzchnię blond włosów przed żółknięciem pod wpływem promieni słonecznych.

Za dużo past do zębów, za dużo żeli pod prysznic... wystarczy jedna tubka!

Radox 2w1 skończył się ostatniego, ósmego dnia wyjazdu. Używaliśmy go oboje do ciała i włosów. Świetny produkt!


Potwierdza się stara prawda, że kosmetyki wielofunkcyjne, jak bb czy żel 2w1 to najlepszy patent na wakacje. A ja, dzięki swojemu roztargnieniu i spakowaniu zbyt małych ilości niektórych kosmetyków miałam okazję się przekonać, że fajnie jest buszować po miejscowych perfumeriach nawet wtedy, gdy poszukuje się tylko odżywki, balsamu czy dezodorantu.

17 komentarzy:

  1. O tak - pakowanie i odwieczne problemy :)
    Najczęściej przed wyjazdem odwiedzam pewną sieciówkę-drogerię na "R" i zaopatruję się w kosmetyki "podróżne", czyli małe odpowiedniki używanych na co dzień specyfików. A jest ich coraz więcej na szczęście :)
    Zdarza mi się również przelewanie niektórych specyfików do mniejszych pojemniczków - nie od dziś wiadomo, że każdy gram i centymetr kwadratowy jest w walizce na wagę złota :)
    pozdr.
    shoppanna

    OdpowiedzUsuń
  2. ja za to miałam katastrofę z włosami na wyjeździe bo nie służyła mi woda - wiecznie wyglądały na tłuste, pomimo iż zrezygnowałam nawet z odżywki a i suchy szampon nie dawał rady:/
    bb kremy to genialny wynalazek:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to teraz wiem w co ja mogę się spakować na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam produkty Le Petit Marseillais :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak ja się pakuję to ograniczam wszystko do minimum :) mogę się myć cala szamponem ;DDD a do tego tylko tusz i eyeliner :) nic poza tym. ehh zresztą co ja gadam.. nawet nei wiem co to wyjazdy, wakacje a nawet urlop ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety mam tak, że biorę ze sobą te "najpotrzebniejsze", a wracam z po części tymi użytymi, a także nowymi, które kupię w miejscu urlopu, bo po prostu nie mogę się oprzeć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny post, te słoiczki są naprawde pomysłowe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamy ten sam problem. Masa butów, w moim przypadku potem i tak użytkowane są max 3 pary ;D

    http://3.bp.blogspot.com/--qdSdrIQM3c/UG2UfC7ajfI/AAAAAAAABMw/MV-wIXKfmZo/s1600/zdj1.jpg
    Pytałaś więc odpowiadam - to zwykłe zakolanówki założone na rajstopy. Nie mogłam takiej grafiki znaleźć na nich w miejscowych sklepach więc postanowiłam skorzystać z niewyszukanej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe, staram się ludzi oswajać ;d oj pakowanie to odwieczny problem, nas kobiet, choć w sumie nie tylko, każdy się z tym boryka. Szkoda, ze nie nie wpadłam na taki swietny artykuł kiedy wyjeżdżałam, przydałby się z pewnością ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. kolejny udany post i swietne rzeczy!
    ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆
    pozdrawiam:*:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  11. przydatny wpis:))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie wpisy :) Łatwiej zorientować się w kosmetykach i innych produktach. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kapsułki z sephory są niezastąpione :P
    poprzelewałam i poprzesypywałam do nich wszystko co możliwe przed wyjazdem :P

    OdpowiedzUsuń