Ready to wear.

Co ja Wam tu będę o trendach, burgundach, kratkach sratkach... 
Nosimy to, co podpowiada serce i temperatura za oknem. Nie oszukujmy się 
- wszystko można na siebie założyć, ale czy da się w tym wyjść na ulicę? 

Taka mnie refleksja naszła po obejrzeniu zdjęć lubianego blogera (któremu naprawdę kibicuję) w profesjonalnej sesji we wnętrzach jakiegoś hotelu tudzież ekskluzywnego sklepu. I głowę dam, że w tym właśnie miejscu zaczyna i kończy się żywot tego zestawu. Pytanie tylko, czy taki stan rzeczy łamie jakieś niepisane zasady szafiarstwa? Czy wszystko, co pokazywane na blogach ma służyć do noszenia, czy może fajnie pobawić się w modela i ustawić strój tylko i wyłącznie pod sesję zdjęciową - żeby efekt wyszedł fajny, a strój pasował np. do fotografowanego otoczenia. Bo przecież o ile produktem głównym są zdjęcia stylizacji, a dopełnieniem posta tekst, to może nawet lepiej, by było efektowniej. Wtedy jest bardziej inspirująco. Kłócą się we mnie dwa przeciwstawne stanowiska i sama nie wiem, które jest przysłowiowym aniołkiem, a które diabełkiem siedzącym na ramieniu.



Tym razem stanę po stronie utylitaryzmu w modzie i pokażę zestaw, który miałam na sobie na otwarciu nowej części sosnowieckiej Plejady (relacja z eventu i spotkania blogerek tutaj). Sweter ze skórzanym przodem (oczywiście PU), ulubione chinosy i proste szpilki na wygodnym obcasie (w końcu byłyśmy na zakupach). No i moja parka za dychę.



Lona is wearing: Zara sweater | Promod chinos | Stradivarius heels | sh jacket | nn, Pilgrim bracelets | Pilgrim necklace | H&M earings 

32 komentarze:

  1. Bardzo fajne stylizacje, ciekawe, mogłabym je założyć na ulice i nie czułam bym się przebrana...
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz cudowną koszulkę i kurtkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja staram sie zawsze pokazywac stylizacje, ktore zakladam na codzien. Nie przeszkadza mi wygladac ekstrawagancko na ulicy, na tym polega zabawa z moda, by byc odwaznym.
    Co do Twojego stroju swietnie wygladalas:-)
    Kisses
    Aga

    Check my new post
    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój sweter bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo podoba mi się sweter ze skórzaną wstawką i do tego camelowe chinosy. jest szykownie i z klasa

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy pod sesję czy nie - zawsze bije od Was pozytywna energia i to jest piękne i prawdziwe :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym bardzo chętnie zmontowała czasami na blogu coś, co jest tylko i wyłącznie stylizacją do zdjęć. Podobają mi się takie nieużytkowe zestawy, przerysowane, czasami wręcz będące jedynie przebraniem. I na innych blogach tez lubię popatrzeć na coś takiego. Stawiam tylko jeden warunek- mam jasno i czytelnie mieć zaznaczoną granicę pomiędzy tym, co bloger nosi, a co jest jedynie wizją artystyczną. Zainteresowanie modą czy tam miłość do ciuchów nie musi mieć tylko wymiaru utylitarnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również lubię kombinacje, czasem typowe stylizacyjne przebieranki, ale...blogi zaczęły wyglądać jak strony magazynów, co nie idzie w parze z prawdą. zwłaszcza jak dziewczęta/chłopy wmawiają, ze to ich codzienny outfit. a czytelnicy nie lepsi ;))))

      wymagania rosną w miarę jedzenia;)))

      lena

      Usuń
  8. Piękna stylizacja. Bardzo mi się podoba. Też jestem blondynką :).
    BLONDYNKI RZĄDZĄ!! <3


    Obserwuję, zapraszam do siebie i LICZĘ NA TO SAMO. Jeśli będziesz komentowała mojego bloga i zostawiała w każdym komentarzu link do swojego to na pewno będę wpadała, i będę również komentowała :).
    Oliwkaaja.blogspot.com
    LICZĘ NA CIEBIE!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. torba jest genialna!
    ładne szpileczki :) wygodne?

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja głupia myślałam, że jeśli gdzieś się wygodzi stroisz się i robisz fotki. nie miałam pojęcia, że takie zjawisko jak ubieranie się na chwile ma miejsce. Po co udawać kogoś innego, po co się przebierać? a w modzie przecież o to chodzi by się ubierać a nie przebierać:) jedynym wytłumaczalnym zjawiskiem jest zmiana butów:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście jestem jednak wyznania, że "Moda, w której nie można wyjść na ulicę, nie jest modą" (Coco Chanel). Twoja stylizacja genialna - proste ciuszki, wyraziste paznokcie oraz dodatki. Dla mnie bomba! Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja powiem brutalnie - leję na tę "prawdziwość" blogów. oglądanie setek "zwyklaków" (bolą mnie zęby, kiedy widzę to słowo w użyciu, przecież nikt normalny tak nie mówi naprawdę) jest po prostu zabójczo nudne. od dawna zaglądam już tylko na takie blogi, na których można coś poczytać, a autorki wydają się mieć ciekawe osobowości oraz na takie, na których są po prostu piękne zdjęcia.
    słyszałam głosy zarzucające np. Tamarze z Macademian Girl, że nie ubiera się na co dzień tak, jak sugeruje to blog. nie wiem, skąd ludzie czerpią takie pomysły - to, co dla jednego jest dziwne, przekombinowane, zbyt awangardowe, dla kogoś innego jest normą. bogowie! chodzę po mieście z fioletowymi włosami, ludzie zaczepiają mnie średnio 2 razy dziennie z tego powodu, a przecież nie mieszkam w Ustrzykach Górnych tylko w Krakowie. i pewnie wiele osób mogłoby powiedzieć, że koloruję włosy w Photoshopie do zdjęć :)
    jeśli zaglądam jeszcze w ogóle na blogi ze stylizacjami, to tylko dlatego, że podoba mi się czyjaś propozycja łączenia faktur, kolorów, wzorów. i nie ma dla mnie znaczenia to, czy blogerka naprawdę to później nosi, czy nie. ważne, czy ja mogę coś z tego wyciągnąć i - nie chce używać tego słowa ale nie mam wyjścia - zainspirować się. biorąc pod uwagę profesjonalizację blogów, oczekuję od wielu stylizacji na takim poziomie, jakie widuję w dobrych magazynach. i niektóre nie zawodzą mnie nigdy.
    wystarczy spojrzeć na Ams la la Land, CocoMayaki, czy właśnie Tamarę. wielu powiedziałoby, że często są przebrane. Ale jak dla mnie, styl, który pokazują na blogach, tak bardzo do nich pasuje, że nie mam zastrzeżeń.
    @Have An Idea - wybacz, ale to jest po prostu powtarzanie banału. tak samo jak "mniej znaczy więcej" itd, mądrości Coco Chanel w dzisiejszych czasach to trochę taka modowa wersja Paulo Coelho. nie umniejszając oczywiście jej dokonaniom w dziedzinie projektowania. irytuje mnie powtarzanie tych ludowych mądrości - jeśli ktoś chce je odnieść do siebie, w porządku. ale dla kogoś takiego jak ja, dla kogo klasyczna, kobieca elegancja jest nudniejsza od "Cierpień młodego Wertera", to naprawdę nic nie znaczy. być może to, w czym Ty nie wyszłabyś na ulicę, dla kogoś innego jest normą - próby tworzenia obiektywnych norm dla mody są po prostu skazane na porażkę. we wszystkim da się wyjść na ulicę, trzeba tylko odpowiedniego charakteru i dystansu do siebie.
    a co do tego, w czym "można" i "nie można" wyjść z domu, cytat: „Co można powiedzieć o inteligencji istoty, która, skończywszy uniwersytet oznajmia, że wolałaby umrzeć, niż pokazać się na balu w czarnych pończochach?” /Aleksander Świętochowski/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie myślałam o tym, jak ewoluuje pojęcie szafiarstwa i przeznaczenie blogów. Zamiast pokawywania wnętrza szaf i stylu street fashion pojawiają sie sesje stylizowane na magazynowe, a blogerzy co raz częściej przejmują rolę modeli. I zapewne jest to związane z faktem, że ilość blogów sprawia, iż przeglądanie kolejnych 'zwykłych' stylizacji dla czytelnika jest mało satysfakcjonujące. Wymagania rosną, więc blogerzy chcą się wyróżnić z tłumu i proponują coś innego, nowego, bardziej zwariowanego, kolorowego. Jednak wydaje mi się, że nie tylko w tym byciu bardizej kolorowym, mrocznym, dziwnym jest metoda na czytelnika. Blogi takie jak Jestem Kasia, Styledigger, Sanna's land of Illusion (czyli nasze z Leną ulubione) dają dowody na to, że można być oryginalnym, ale nie na siłę. Nie przebraniem, nie prowokującą pozą albo ubieraniem na siebie tego, co dobrze wygląda TYLKO na zdjęciach, ale także na żywo. Dobre stylizacje i dobre blogi, to chyba (żeby połączyć zwolenników obu opcji) takie, których twórcy mają nie tylko styl, ale i dobrze poukładane w głowach oraz coś co można okerślić skrótowo jako CHATYZMĘ.

      Pozdrowienia Tattwo!
      Cieszymy się, że do nas zaglądasz, bo podyskutować z kimś o ciekawych poglądach lubimy bardzo!
      Lona

      Usuń
    2. Droga Tattwo. Co do cytowania słów Coco Chanel to wszystko zależy od tego jak kto sobie te słowa zinterpretuje.
      Są ludzie, którzy zakładają na siebie to, co im się podoba i leją na to, czy spodoba się to też innym. Nie każdy tak potrafi i nie każdy chce. Tym bardziej mam wrażenie jeśli jest blogerką modową, która czeka na komentarze czytelników. No bo wydawałby się, że skoro czeka, to chyba nie są jej zupełnie obojętne.
      Jasne - na ulicę można wyjść nawet w worku po ziemniakach i nikt Ci tego nie zabroni. Kwestia jak Ty się w tym worku odnajdziesz.
      Dla Ciebie klasyczna kobieca elegancja jest nudna, innych przyprawiają o mdłości ciągnące się po ziemi, zabłocone nogawki spodni i podziurawione, niechlujne swetry. Ty uwielbiasz swoje fioletowe włosy, ktoś inny czułby się w takim kolorze fatalnie.
      I tak jak piszesz - dla każdego inny ciuch będzie tym, w którym nie wyszedłby na ulicę. Choć z drugiej strony faktycznie - jeśli te "czarne pończochy" miałyby stać się czyjąś życiową porażką to uniwersytet zmarnował czas na kształcenie tejże "mądrej głowy". Mnie jednak nie chodzi o samo wyjście na ulicę, ale o Twoje samopoczucie, kiedy będziesz tą ulicą szła.

      Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i na razie skupiam się na ogarnięciu blogosfery jakkolwiek. Trafiam na różne blogi i czerpię (uwaga padnie to słowo) inspiracje zarówno ubraniowe jak i merytoryczne. Panuje u mnie chaos, bo jeszcze się tak na prawdę nie określiłam czy chcę pisać o spodniach, które przed chwilą naciągnęłam na tyłek, czy komentować bieżące wydarzenia z kraju i ze świata, czy cholera wie co jeszcze :p Piękne sesje jak z żurnali mogą mi się tylko marzyć, bo nie mam ani profesjonalnego aparatu, ani tym bardziej takowego fotografa. Gdybym nawet miała, podejrzewam, że poległabym na braku pewności siebie. Dlatego na razie wtapiam się w tłum przeciętniaków i nie wychylam się przed szereg być może ze strachu, że ktoś mnie w końcu kiedyś zauważy i wyjdzie na jaw, że do mówienia to ja taka znowu pierwsza nie jestem (w tej konkurencji bije mnie na łeb stres).

      Obserwuję Twojego bloga już jakiś czas i Twoje pierwsze posty również traktowały o pierdołach typu pogoda, włosy i opisy ciuchów właśnie. Może kiedy (jeśli w ogóle) będę miała taki staż blogerski jak Ty czy dziewczyny z LenaLona, ogarnę się w końcu, sprecyzuję i nie będę przytaczać 'banałów'. Chociaż z drugiej strony chyba tak źle ze mną nie jest, bo Twoich słów za banalne nie uważam, a w jednym z sierpniowych postów pozwoliłam je sobie zacytować. Nadal Cię wielbię i dziękuję, że mnie zjechałaś :-D Cóż... może czas zmądrzeć? W końcu trzydziestka się zbliża :p Pozdrawiam
      serdecznie :-)

      Usuń
    3. a mnie się zdaję, że każdy oczekuje czegoś innego od szafiarek/blogerek. jedni chcą oglądać sesje jak z żurnala z pięknymi, kolorowymi ptakami (ptaki mogą być też ascetyczne, ważny by odklejone od rzeczywistości). inni natomiast szukają inspiracji codziennych, od blogerek-koleżanek, dziewczyn z sąsiedztwa. porad, opinii, normalności.

      obserwując blogera, o którym pisze lona, mam wrażenie, ze bardzo szybko połknął haczyk modelowania, a nie "szafowania". i od tego krok już niedaleki od przebrań, stylizacji na pokaz, a nie "na życie".

      lena

      Usuń
    4. Zgadzam się. Każdy z nas jest inny. Ilu ludzi, tyle gustów i oczekiwań. Najważniejsze to być sobą, nie udawać i nie robić niczego na siłę. A odbiorcy mają przecież wolność wyboru i sami zdecydują, które blogi będą odwiedzać. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  13. U mnie to zależy od osoby, bo jeśli bawi się zestawami na bloga z głową to chcę takie oglądać. Kiedyś uwielbiałam tylko te codzienne i prawdziwe, ale teraz, gdy zerkam na blogi co 2-3 dni dostaję czegoś po pierwszych 10, gdy na każdym jest: moro, bordo, te same modele butów, legginsów.. wszystko tak podobne..

    Piękny ten sweterek! ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. You are amazing with this look!! :) Love everything!!

    Babi
    www.voguebuster.net

    OdpowiedzUsuń
  15. ja takie wygodne zestawy lubię najbardziej. Wolę jak dziewczyna pokazuje taki zestaw, niżeli faktycznie taki kosmos nadający się tylko do zdjęć i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  16. I love the coolness, simplicity, & edginess of your outfit you look wonderful!
    now following, hope you can follow back..

    OdpowiedzUsuń
  17. love this pics and also your blog! It's so nice!!! I follow you!
    Pass to my blog and if it likes you follow me too, I will be so glad :D
    kisses
    http://francescagiusti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. też mam czasem mieszane uczucia oglądając niektóre blogi;p dziewczyny wciąż noszące szpilki... pewnie tylko na zdjęcia... a po drodze baleriny:P heh. J.

    OdpowiedzUsuń
  19. fajny blog :) bransoletki super :) pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam dokładnie tako samo zdanie odnoście Twego wpisu, myślałąm, że niewiele osób tak myśli - jak bardzo się myliłam. Spotykam coraz więcej osób z takim "poglądem". CHoć zawsze mozna oglądnąc "niecodzienne" stylizacje na "wyczesanych" blogach, czy też zainspirować się delikatnie, to jednak bliższe memu sercu są takie "proste",ale gustowne, ale nie PRZEsadzone stylizacje.Choć pewnie wiele osób ma odmienne zdanie, dlatego każdy rodzaj blogów jest potrzebny :)) Ehhh nie zakręciłam sie za bardzo? :) Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, trochę zakręcone, ale chyba łapię sens :)
      I częściowo się zgadzam, bo sama - jak pisałam w poście - mam na ten temat zdania przeciwstawne - czasem doceniam piękną fotografię, czasem wolę oglądać zestaw 'do wyjścia' i to właśnie jest inspirujące.

      Refleksja dotyka przez to jednak głębszej idei - w którą stronę to zmierza? Czy blogi upodobnią się do magazynów?

      Usuń
  21. być może nie każdy chce oglądać sesje jak z żurnala, ale na pewno każda dziewczyna chciałaby takiej sesji zdjęciowej doświadczyć

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja lubię stylizację wymyślne, takie naprawdę z fantazją- można z nich czerpać duże inspirację. Tak jak ja przedstawiam ubiór na blogu tak też chodze na ulicy, czasem tylko buty zmienię, mimo, że dla niektórych moje stroje są przesadą. Jeżeli człowiek ma odwagę w naszym kraju sie wyróżniać to niech to robi :)Oczywiście stonowane, mniej szalone outfity też lubie oglądać, bo czasami i w prostocie można zauwazyć inspiracje i bardziej się z nia utożsamić ;)

    OdpowiedzUsuń