Teenage dreams!


























Na scenie stoi Lena, lat około trzynastu, patrzy w lustro. Słychać westchnienie. Kolejne i jeszcze następne. Kurtyna opada. Publiczność milczy.


Bo powiedzcie szczerze.. która z nastolatek nie przeżywa prawdziwych kryzysów, tragedii (antycznych wręcz) związanych z cerą. Ba! Kto z Was nie walczył z okropnym pryszczem, który nie daje spać po nocach, a pojawia się zawsze wtedy, kiedy na horyzoncie widać randkę, imprezę czy tez inny ważny dzień?

Na te problemy zaradzić ma seria kosmetyków ACNE. W moje ręce trafiły dwa z nich, maseczka i krem. Ładnie, schludnie opakowane (z wielką instrukcją obsługi). Oto i rezultaty ich działania na Lenę, już nie tak nastoletnią.

























1. Maseczka oczyszczająca.
Producent mówi:
Zawarty w Acne Mask Silicon Complex absorbuje nadmiar łoju, oczyszcza pory z obumarłych komórek i toksyn nadając skórze zdrowy i świeży wygląd. Inflacin® skutecznie łagodzi zaczerwienienia oraz zmiany zapalne na skórze. Kwas mlekowy odblokowuje pory i działa antybakteryjnie.

Lena: Zapach maseczki jest dość intensywny. Żelowa konsystencja dobrze rozprowadza się na skórze. Pozostaje niewidoczna przez kilka minut. Produktu należy używać dwa razy dziennie. O poranku to może być problem. Ale czego się nie robi... Maseczka działa intensywnie, dobrze matowi skórę. Niestety po kilku dniach stosowania...miałam wysyp niedoskonałości! Być może produkt jest dla mnie zbyt mocny. Przerwałam stosowanie.

2. Krem eliminujący niedoskonałości.
Producent mówi: Zawarty w Acne Cream kwas salicylowy (2%), złuszczając delikatnie obumarły naskórek, zapobiega blokowaniu porów i powstawaniu nowych wyprysków, pozostawiając skórę czystą i wygładzoną. Obecny w preparacie Inflacin® skutecznie łagodzi zaczerwienienia oraz stany zapalne na skórze. Skwalan zapewnia właściwe nawilżenie skóry.

Lena: Los chciał, że krem przyszedł do mnie z tygodniowym opóźnieniem (w stosunku do maseczki). Doświadczenie zatem już miałam. Jednak wypróbowałam i powiem, że wypadł lepiej, niż poprzedniczka. Krem stosowałam wyłącznie na noc, w miejscach gdzie wyprysków było najwięcej. Jak dla mnie jest zbyt mocny na okolice oczu. Już po aplikacji czuć, że skóra się napina. Specyfik powoduje wysuszenie miejsc, w których pojawiał się stan zapalny. Polecam tym, którzy mają duży problem z trądzikiem., ale zalecałabym stosowanie wyłącznie na noc. W dzień coś delikatniejszego i nawadniającego.


19 komentarzy:

  1. Krem wyglada obiecujaco, kwas salicylowy jest faktycznie swietny na pryszcze :-) A co do nastoletnich tragedii, to och... tyle mi ich przypomnialas :D Ten pryszcz, ktory tuz przed studniowka wyskoczyl mi na samym czubku nosa i plakalam rzewnymi lzami, bo nie chcialam wygladac jak czerwononosy renifer... :D to byly czasy!

    Buziaki dziewczyny :* i usciski od zagubionej we Francji sosnowiczanki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie wypróbowałam na sobie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. hej :)
    trafiłam tu z forum na MP i muszę przyznać, że przejrzałam odpowiednią ilość postów i stwierdzam, że prowadzisz naprawdę ciekawy blog! chętnie będę zaglądać tu częściej.
    mam nadzieję, że mój zainteresuje Cię też i go zaobserwujesz ;) http://mademoiselle-brigitte.blogspot.com/
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hym, to muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha- nie miałam trądziku! Uchowałam się jakoś bez tych atrakcji. Bo jednego pryszcza raz w miesiącu nie liczę. Tyle to i dziecięcie moja doświadcza :D
    Dla mnie zmorą natomiast jest ten pseudotrądzik, który pojawia się około 30-tki i jest coraz popularniejszy. Większość produktów na rynku jest przeznaczona dla nastolatek i nie przewiduje dodatkowych potrzeb, jakie ma skóra dojrzalsza. W dodatku mało jest kosmetyków, które miałyby walczyć trądzikiem/krostami bez wysuszania. Z góry zakłada się, że wypryski=tłusta cera (z tego, co czytam, te produkty też tak mają). Więc co z trzydziestoletnią normalną/suchą skórą, której właśnie rośnie róg na czole, ten znad oka schodzi, a na policzku jeszcze ślad po wcześniejszym?

    OdpowiedzUsuń
  6. skąd ja to znam :(
    problemy z cera, zmora 99,9% kobiet

    OdpowiedzUsuń
  7. akurat natura płata mi figle - jako nastolatka ani jednego pryszcza:P dopiero po 21 roku życia zaczęło się sypać po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej... jaka cena kremu?

    OdpowiedzUsuń
  8. No niestety chyba każda z nas ma jakieś problemy....ale jest tyle produktów,że zawsze można coś zaradzic:)))Bardzo ciekawy blog :*dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam kiedyś o tych kosmetykach, wiele osób je zachwalało. Zastanawiałam się nad ich kupnem, ale mam trochę wrażliwą cerę i mocne specyfiki do twarzy nie są dla mnie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja osobiście nie słyszłam o tych kosmetykach ale etraz wiem, że warto na nie zwrócić uwagę:))
    pozdrawiam
    Mała Czarna

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm nie miala nigdy tych kosmetykow - przydalaby mi sie jakas probka bo nie wiem do konca czy by mi sie sprawdzily ale recenzja obiecujaca:)))) pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych kosmetyków;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cute post. Nice blog. Follow each other?
    http://solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  14. jak się wchodzi na twój profil to gra muzyka NORAH JONES :) maczałaś w tym palce ? :P ja tez tak chce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Thanks for the lovely comment doll!*
    Great blog!*

    xXx

    luxachic.com - New Zara haul is up!*

    OdpowiedzUsuń
  16. szukam cały czas nowych kosmetyków na moją trądzikową cerę, załamuje się powoli, bo teraz mam wysyp pryszczy i odechciewa mi się wychodzić z domu. Poczytam o tych kosmetykach więcej i może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń