Contarini Fontana, belleza italiana!

Na wstępie przyznajemy bez bicia - gdyby nie Merlin.pl nie miałybyśmy pojęcia o jej istnieniu. A szkoda, bo Fontana Contarini to marka kosmetyków profesjonalnych, która oferuje kolorówkę i pielęgnacje naprawdę dobrej jakości. Opakowania kosmetyków są duże (zatem i cena mniej bolesna), a pudry i szminki pachną tak uroczo, że używanie ich to czysta przyjemność. 



Z czym wam się kojarzą włoskie kosmetyki? Pupa, Collistar, coś jeszcze? Hmmm... 
Okazuje się, że Fontana Contarini, choć na polskim rynku to nowość, radzi sobie znakomicie w wielu europejskich krajach. Pojemności kosmetyków pielęgnacyjnych ma iście gabinetowe, a opakowania przepiękne (krem czy maseczka w łazience lśnią mocniej, niż wszystkie nasze biżuty razem wzięte!). A ponieważ pani Fontana wygląda dobrze, tym większa ciekawość, czy działa. Dlatego testowałyśmy co sił!

Do testowania otrzymałyśmy:


Opinia Leny:

Trafiło się jak ślepej kurze ziarno! Puder wypiekany i ten sypki. Na dzień dobry w ruch poszedł ten drugi. I choć opakowanie ma urocze i eleganckie, to niestety... Kompletnie nie nadaje się do noszenia w torebce i szybkich poprawek w ciągu dnia. Przykrywka wewnątrz opakowania nie ma "dziurek", więc żeby dotrzeć do kosmetyku trzeba otworzyć wieczko i wówczas po perturbacjach w czasie podróżowania, produkt zwyczajnie się rozsypuje. No i dość trudno nanieść odpowiednią ilość na pędzel i dużo produktu się marnuje. Szkoda! Bo jak już puder dotrze na naszą buzię, to daje naprawdę niezły efekt zmatowienia i wykończenia makijażu. Ma przyjemny, perfumowany zapach. Nie roluje się na twarzy. Gdyby nie ten mankament opakowaniowy, wówczas polecałabym go z całą pewnością.
Natomiast puder wypiekany, przypominający różę jest w użytkowaniu znacznie prostszy. Klasyczne opakowanie z lusterkiem pozwala nam w sposób przyjemny i szybki uzyskać brązowe lica. Produkt jest naprawdę długotrwały i jeśli użyjesz go podczas porannej toalety, to wieczorem nadal pozostanie intensywny ślad bronzera. Za to ogromny plus, bo bronzery i róże dość często giną w trakcie dnia. Na policzkach prezentuje się świetnie! Nie używam kolorówki (cienie, eyelinery), więc dobrze wyprofilowane i podkreślone kości policzkowe, to jedne z moich niezbędników makijażowych. Dlatego puder wypiekany Fontana Contarini na stałe zagości w mej kosmetyczce. Polecam!


Opinia Lony:

Faworytów mam dwóch. Jednym z nich na pewno będzie maseczka do twarzy. Co prawda cery suchej nie posiadam (raczej mieszaną w kierunku tłustej), jednak ze względu na skończoną 30-tkę na karku z przyjemnością używam tej odżywczej maseczki raz w tygodniu dla wygładzenia i nawilżenia skóry. Co ciekawe - ma ona postać podobną do maseczek z białej glinki, cudownie pachnie, a wielkość słoika (pięknego zresztą!) to aż 100 ml - jednym słowem, wystarczy na baaardzo długo. Ma zatem wszystko co lubię w kosmetykach - pięknie wygląda, pachnie, działa i nie przetłuszcza skóry. 
Drugi must have by Fontana Contarini to szminka. Jeśli widzieliście jeden z ostatnich postów ze styliazcją a la MM (o tutaj>) to właśnie tą szminką miałam pomalowane usta. Na zdjęciach widać efekt, więc opowiem o tym, czego oczy nie dostrzegą. Szminka jest miękka na ustach i dobrze się nakłada. Nie potrzebowałam konturówki by pokryć ładnie powierzchnię warg (a to wielka zaleta, bo konturówek do ust nie znoszę), kolor był nasycony, czerwień idealna - winna, bez pomarańczowych czy różowych tonów. Trwałość - średnia (ale to nie jest szminka długotrwała). Moje usta, skłonne do pierzchnięcia, bardzo polubiły jej wygładzające woski.
Zostanę natomiast na pewno antyfanem maski do ciała (i facebookowi fani BdM o tym wiedzą doskonale, bo robiłam relację live z nakładania i 'noszenia' tej maski ;)). Brrr, gdy o niej pomyślę, dostaję dreszczy. A to dlatego, że okropnie zmarzłam mając ją na ciele, zmywając zabrudziłam całą kabinę prysznicową, a przez 40 minut paradowałam po domu jak narzeczona Shreka - cała zielona! Biorąc to pod uwagę efekt lekkiego wygładzenia utrzymujący się do następnego mycia ciała to dużo za mało, jak za prawie 50 minut poświęcone pielęgnacji. Na błoto lepiej pójśc do gabinetu proszę państwa. Klapa!







Jeśli zaciekawiła Was marka Fontana Contarini TUTAJ znajdziecie wszystkie kosmetyki tej marki, dostępne w sprzedaży (m.in. piękny złoty pył, linery, kremy do twarzy).

19 komentarzy:

  1. zabawne zdjęcia, fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. szminka cudowna o taaaak! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha historia o błocie jest bezcenna!
    najbardziej mi się podoba puder-różyczka, musi być śliczny "w realu" ;)
    xoxo
    Zuzka

    OdpowiedzUsuń
  4. Alez piękne zdjęcia, niestety nie jestem specjalista w kwestii kosmetyków, sama używam tylko tych najniezbędniejszych i to w ilości maksymalnie ograniczonej:) Niesamowicie podobają mi sie Wasze zdjęcia, genialny pomysł z ta prezentacją wśród jabłek:) Czerwona szminka - bomba:)

    pozdrawiam ciepło Dziewczynki:*

    zapraszam do siebie na konkurs:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie merlin to mi się kojarzy jedynie z książkami i zabawkami ;)
    Błotkiem bym się popaćkała, ale w lecie... teraz ma być zimno... brrrr!

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam Wasze recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tych kosmetykach ! Ale nigdy nie próbowałam. Może dzięki Wam się skusze? ;)
    Pozdrawiamy

    http://bestdressedpoland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy o nich nie slyszalam a naprawde kuszace:))))))))))))pozdrawiam swietny wpis:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesująca recenzja, muszę spróbować tych kosmetyków!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. O, pierwsze słyszę o tych kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne jest to zdjęcie szminki w jabłkach!
    Opakowania kosmetyków faktycznie bardzo ładne, fotogeniczne.

    OdpowiedzUsuń
  12. pierwze słyszę, i już mi ślinka cieknie dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale ten wypiekany puderek fajnie wyglada:)ja np lubie kosmetyki firmy pupa:), a o tych do tad nie słyszałam..:) pozdrawiam!www.atramworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Super zdjęcia , muszę wypróbować kilka tych kosmetyków :)

    Pozdrawiam! M.

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie używałam peelingów do ciała, ale tak kusicie i zachęcacie ;d
    A ta pudrowa róża wygląda przepięknie ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingu? Nie nie, mowa o masce do ciała i właśnie jej nie polecamy!
      To jedyna rzecz, która dla nas nie warta świeczki. Reszta super, puder-róża też!

      Usuń
  16. A ja kupiłam sobie maskę do ciała i błoto do masażu i efekt rewelacyjny. Gorąco polecam.
    Ps. Bardzo ciekawy pomysł z umieszczeniem szminki w jabłkach.

    Pozdrawiam,
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń