"Bless the mess" na tropie SLES

Nie wierzymy w jego rakotwórcze działanie. Nie obwiniamy go o katastrofę smoleńską, koklusz i gradobicie. A jednak gość nas wkurza. SLES (sodum laureth sulfate) - syntetyczny składnik myjący jest bardzo tani, bardzo powszechny i bardzo... denerwujący. Wszystko przez fakt, że zwyczajnie wysusza skórę i powoduje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Problem w tym, ze SLES w kosmetykach do mycia jest tak powszechny, jak cukier w żywności. Trudno nie znaleźć go na jednej z pierwszych pozycji listy składników (tuż za wodą) na większości mydeł w płynie, żeli pod prysznic, płynów do kąpieli czy szamponów. Nie ma więc znaczenia, czy kupujesz żel Marcovity za 60 zł, zwykły Yves Rocher za 7, czy szampon Renee Furterer za prawie 70. Co prawda trudno go całkowicie wyeliminować z życia (zwłaszcza, że czyhają kuzyni: SLS, ALS), ale spróbować nie zaszkodzi.

Odkąd na warsztatach Dove dziewczyny z laboratorium pracującego dla Unilever pokazały nam animacje działania SLES na skórę (ta substancja w paskudny sposób zabiera skórze nie tylko brud, ale i własne substancje tłuszczowe chroniące naskórek, stąd zaczerwienienia, ściągnięcie i wysuszenie skóry po myciu) obiecałyśmy sobie rozsądniej dobierać produkty do higieny. Na fali antySLESowego szaleństwa zrobiłyśmy także filmik, który (mamy nadzieję) w zabawny sposób opowiada o powszechności występowania SLES w kosmetykach, ale także o tym, że nie jesteśmy na nie skazane.


Kosmetyczny SZpieg from lena lona on Vimeo.


Filmik jest oczywiście amatorski i realizowany w konwencji żartu, ale przekaz jest jak najbardziej na serio. Podobnie jak nasza pozytywna opinia o nowym musie do mycia Dove (zamiast SLES w Dove Creme Mousse znajdziecie syntetyczną, ale łagodniejszą substancję myjącą, która pieni się równie dobrze, wygląda jak bita śmietana, no i najważniejsze - faktycznie nie pozostawia skóry ściągniętej po myciu). Jeśli tylko filmik będzie dość dobry, już w przyszłym tygodniu macie szansę zobaczyć go na oficjalnym kanale Dove na YouTube i Facebook, gdzie dodatkowo będzie można wygrać zestawy nowych musów do mycia bez grama SLES w składzie :) Prosimy więc - trzymajcie za nas kciuki. A my oczywiście będziemy kibicować Wam w konkursie Dove!




23 komentarze:

  1. a mi sls średnio przeszkadza. nie zauważyłam różnicy ani na włosach ani na ciele, kiedy przerzuciłam się na kosmetyki bez sls ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także ostatnio zwracam na to baczniejszą uwagę, sles'om mówimy stanowcze NIE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie słusznie. Skóra trochę ściągnięta jest ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę się przyjrzeć moim kosmetykom..

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahaah różowe okularki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten mus z Dove i jest rewelacyjny,uwielbiam jego konsystencję oraz zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobrze wiedzieć, ale skoro ta substancja jest prawie wszędzie, to ? to trochę jak walka z wiatrakami, hmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak i nie. Warto kupowac kosmetyki naturalne, takie z oznaczeniami bez Sls, Sles (Tołpa takie robi, Pharmaceris), a drugi benefit jest taki, że jak będziesz kupować coś do mycia to nie kupisz superhiperreklamowanego perfumowanego żelu za 50 zł bo czytajac skład zobaczysz że to bez sensu :))) co za ulga dla portfela ;)
      Ściskam, Lona

      Usuń
  8. ALS jest dużo łagodniejsze niż SLS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to też racja, SLS i SLES najgorsze, ALS już trochę lepiej :)
      Lona

      Usuń
  9. Coraz częściej zwracam uwagę na skład danego kosmetyku,podejrzewam,że w głównej mierze nauczyłam się tego z YT i blogosfery..;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe, jeszcze chyba nigdy nie widziałam w składzie SLES, zawsze, jeśli już, to właśnie SLS, ale SLES nigdy, a często zwracam uwagę na skład ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SLS czyli sodium lauryl sulfate, akurat nam nie ujawnilo sie ani razu, a sprawdzilysmy ponad 10 produktow myjacych, które akurat były w domu. Wszystkie miały SLES, czyli sodium laureth sulfate, a tylko jeden ALS - amonium laureth sulfate, troszke lagodniejszy, ale nadal nic dobrego :(((

      Buziak lona

      Usuń
  11. a ja bylam niewiadoma! więc dziękuje , przetestuje;) i świetny filmik - trzymam kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
  12. <333
    zapraszam na http://ourteenagefashionplt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny filmik. Ja też nie lubię żeli pod prysznic z SLS :(

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny filmik;) mi slsy w żelach pod prysznic czy mydle do rąk nie przeszkadza, unikam do twarzy ale nawet jak się zdarzy to używam też toników/hydrolatków które prawidłowe ph skóry przywracają, do włosów staram się unikać, chociaż czasami takie porządne oczyszczenie się przydaje;)

    mus od Dove wypróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
  15. SLES to faktycznie paskudztwo, ale dobrze, że Dove wynalazł zdrowszą alternatywę.

    Filmik świetny!!! Dziewczyny, kręćcie takie częściej <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsze słyszę o tym składniku, widziałam żel z Yvers Rocher, lubię kosmetyki tej firmy i chyba zamienię mimo wszystko żel do mycia na Dove ;)

    OdpowiedzUsuń