Epoka Lodowcowa





















Właśnie minął miesiąc od Sylwestra. Od wszystkich noworocznych postanowień, które składaliśmy sobie wierząc, że w tym roku na pewno się uda. Kto jest im wierny?  
A kto tym razem poddał się szybciej niż można było się spodziewać?


Otóż ja, kolokwialnie rzecz ujmując, miałam się wziąć za siebie. Z resztą to chyba ulubiona obietnica wielu pań. Prócz zdrowego trybu życia, trafiło mi się jeszcze coś zupełnie dodatkowego, czego zadaniem jest wsparcie walki z oporną materią (tłuszczyku). Katowicka klinika Dentim Clinic oferuje wśród zabiegów, coś co naprawdę przyciąga wzrok i kusi. Zwie się to coś - kriolipoza i ni mniej, ni więcej - mrozi tłuszcz! Jeśli jesteście gotowi zapraszam na Epokę Lodowcową!








































Zabieg zaczyna się dość standardowo- pomiarami. Żeby przy następnej wizycie można było rozmawiać o efektach. Mierzymy, jesteśmy zasmuceni, zapisujemy i grzecznie kładziemy się na łóżeczku czekając na dalszy rozwój sytuacji. I tutaj pojawia się kosmetolog, w moim przypadku Ania, która tłumaczy, że kriolipoza to rozbijanie tkanki tłuszczowej za pomocą niskiej temperatury. Że kilka pierwszych minut może troszkę boleć (bo urządzenie zasysa skórę!), ale po chwili ból ustaje. I czujemy przyjemny chłód. O wszystkim miałam szansę się przekonać. Troszkę boli, bardzo chłodzi. W miejscu (boczki!), które chcemy "zredukować" urządzenie jest przyssane na około 30 min. Brzuszek jest mrożony do godziny. My czytamy gazetę, a urządzenie czyni powinność. Efekty jednak nie przychodzą od razu.

Musimy czekać około trzech tygodni na to, by doszło do rozbicia się tłuszczu.
Czekamy! Koljna wizyta i pomiary już za dwa tygodnie.

O efektach...(ja, Lena)opowiem!





































































10 komentarzy:

  1. Czekam na post z efektami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe.. Może to dla mnie metoda! ; D

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no czyli jednak kriolipoza:) Ja wybieram się do Dentimu w lutym i dodam moją relację z mezoterapii i mikrodermabrazji

    OdpowiedzUsuń
  4. ja póki co jestem wierna moim postanowieniom , czekam na efekty:) A.

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo zapowiada się ciekawie!
    ja póki co krok po kroku postanowienia realizuję :) i niby minął dopiero miesiąc, a już jestem z siebie dumna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to się takich maszyn boję, ale ciekawa jestem czy to faktycznie działa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawie. Może się wybiorę.
    Zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. oo to ten ręcznikowy człowiek;) czekam na efekty:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem efektów:) Czy będą mrożące krew w żyłach..?:) Pozdrawiam http://asmileoflife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń