Livin' on the Edge
























Aerosmith podśpiewywało niegdyś o tym, że coś dziwnego dzieje się dzieje. Że żyjemy na krawędzi. I ja się zgadzam. Bo ja ciągle jestem w rozkroku między tym co powinnam, a tym czego bym chciała. Albo i nie. Teraz nie chcę już zimy. Precz śniegu, precz zawierucho. Ledwo parę dni wstecz wszystko szło w dobrą stronę (i stąd te zdjęcia), by znów biały puszek (puch, puszysko!) sparaliżowało miasta na Śląsku. Nie, nie lubię. I dziękuję bardzo.



Potrzebuję wiosny. Najlepiej permanentnej. Bo lato też nie jest mi przyjemne, nie lubię skrajności. Za gorąco też jest źle. No, ale kończę z tym malkontenctwem, a teraz zacznę chwalić. Oczywiście, to co mam na sobie, bo wbrew pozorom dzieje się wiele. Istotą sprawy jest sukienka Nife, która prócz kuszącego zameczka/dekoltu ma taka cudowną funkcjonalność jak sterowanie jej długością. Bo to pracy wybieram znacznie dłuższą wersję, a na co dzień dzięki gumce w talii można spokojnie skrócić ja o kilka centymetrów. A nawet zrobić asymetryczną długość. No i stąd ten wygnieciony stan materiału. Człowiek kombinował. I proszę - efekt grunge'owy jak ta lala.
Burgund wiadomo - był hitem jesieni, gdzie się człowiek nie obejrzał tam czaiło się zło w kolorze wina. No to dla czego by tym kolorem nie poudawać, że jest już prawie wiosna? Bo przecież: We livin' on the edge...







Nife dress H&M biker jacket  nn tights nn, Mollie.pl bracelets | Stradivarius clutch | boots Buytrends


Dowód, że naprawdę nie wszystko jest ok ;))))

23 komentarze:

  1. Grunge - przypomniałaś mi o jednym z moich ulubionych niegdyś zespołów Silverchair :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kurtka jest świetna i torebka też..
    oj chciałabym już wiosne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. te buty są zajebiste :) a w takim dziewczęcym warkoczyku Ci do twarzy!

    OdpowiedzUsuń
  4. olśniewająca jak zwykle!

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnie zdjęcie mnie rozbroiło ;D ostra z Ciebie babka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale bym chciała by już u mnie nie było śniegu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak najbardziej OK :D
    Świetna ramoneska! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. swietnie wygladasz- i warkocz!!!

    a paznokcie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna ramoneska w genialnym kolorze, niby taki banalny, ale jeszcze takiej nie widziałam ;p.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super blog, będę wpadac częściej :))
    Zapraszam:
    caloric-lollipop.blogspot.com
    diamentowa-dama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. ojj, ja czuję się tak samo! I czułam już ostatnio przy pierwszej wiosennej aurze, że ona daje mi motywacje by robić co powinnam i znaleźć chwilę na to na co mam ochotę.. ale śnieg zmiażdżył wszystko.. bo wraz z nim przyszło lenistwo, przeziębienie, brak weny, wszystko na nie :(

    Uwielbiam połączenie kolorystyczne tu! Torebeczka i buty, cudeńka ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale świetne te botki! :))Widze, ze zostajesz przy czerni i bordo i super :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  13. agatko- paznokcie to na pewno dzielo coloramy z mabellinu, ale odcień sprawdzę jak dotrę:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. o Sosnowiec, dobrze widzę?;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne zdjęcia! :)

    ZAPRASZAM: www.dripfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń