Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda... Przygoda z Tołpą!



























Przyznacie, że tego jeszcze nie było!
Bo peeling czy krem to betka. Zdarza się na blogach wszelakich, ale pasta do zębów, a w zasadzie żel jest nowością. Tym razem Merlin.pl zaszalał i w paczuszce z eko cudeńkami od Tołpy znalazłyśmy właśnie ową (jakże patriotyczną!) tubkę. A w niej żel. W kolorze dość osobliwym, bo brązowym. Także nie tylko niecodzienne zdjęcia i test, ale niezwykła barwa specyfiku.
 Żel do mycia Parodontosis Tołpy nie posiada w swym składzie ani grama fluoru, co ułatwia stosowanie wszystkim alergikom. No i jest także delikatny. Przyjemny zapach oraz skuteczna walka z wrażliwymi dziąsłami, to jego główne zalety i działanie. Świetnie sprawdzi się wszystkim wrażliwcom, dla których nawet nieco mocniejsza szczoteczka jest przyczyną krwawienia dziąseł. Ja poleciłam mamie.
Z czystym siemieniem i Wam.

 


























































Masujący peeling ujędrniający z serii Tołpy Planet of Nature to coś znacznie bliższego każdej z nas. (Oczywiście nie twierdzę, że nie myjecie zębów:P Skłaniam się tylko do tezy, że nie wszystkie walczymy z nadwrażliwością). Scruby pewnie towarzyszą nam wszystkim. Ja jestem wielką fanką, zwłaszcza w okolicach wiosennego przebudzenia. Ciało trzeba wówczas odżywić, zregenerować i nawilżyć. Żel ma w sobie drobinki ryżu, które odpowiedzialne są właśnie za tarcie i pozbywanie się martwego naskórka. Jest skuteczny, choć delikatny. I pachnie cytrusami! Bez skrupułów możemy stosować go jako odpowiednik żelu pod prysznic, choć dla mnie jest ideałem jeśli chodzi o dolne partie ciała (od brzuszka po czubek palca u stopy!).

Z całej trójki produktów do testowania najmniej przypadł mi do gustu zielony niczym skóra Shreka krem do twarzy ( ze skłonnością do cery naczynkowej). Nie borykam się z z wielkim problemem skóry nadwrażliwej i popękanej, ale zdarzają się "gorsze dni". Regenerujący krem na naczynka jest jednak dobrze nawilżający i sprawdza się świetnie jako gruba warstwa nawadniająca podczas domowego spa. Co prawda człowiek wygląda tym razem jak shrekowa Fiona, to buzia jest porządnie odżywiona (i ożywiona!) po takiej energetycznej dawce "zielonej przyjemności". No i plus za naturalne składniki, jak zawsze u Tołpy!
































10 komentarzy:

  1. sporo tego, ale pastą mnie zaskoczyłyście ;) jej kolor jest... można by żec.. niezwykły ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hhheeeh. ale mi teraz przypomniałas dzieciństwo... nie lubiłam za bardzo zębów myć i zawsze mnie rodzina motywowała tą piosenką :))))
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze kojarzy mi się z myciem zębów. śpiewam ja niemal codziennie rano;)

      Usuń
  3. Z dziąsłami swoje przeszłam, więc mnie nie namówicie :D
    Wolę swoją sprawdzoną pastę.
    Tutaj nie eksperymentuję, bo wiem, jak to się potrafi skończyć dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiedziałam,że tołpa ma w swoim asortymencie pasty do zębów;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kolor żelu do mycia zębów mało.. zachęcający :P

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa jestem jakie będą Twoje wrażenia! Moja Mamuśka powiedziała mi ostatnio, że nigdy więcej Tołpy. Kupiła sobie zestaw kremów do twarzy i zużyła je na całe ciało, bo ją uczuliły :( ale zaznaczę, że jest alergikiem do potęgi! Eriska tylko jest dla niej ok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmm, ja wrażliwiec jestem, ale żadna pasta jeszcze nie działała na tę przypadłość... może się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń