Amor Amor in a Flash by Cacharel



Choć w nutach zapachowych nowej wody toaletowej z serii Amor Amor - in a Flash - nie ma ani grama czereśni czy truskawek, to właśnie te owoce posłużyły nam za ilustrację zapachu. Nie chodzi bowiem o sam aromat, a bardziej o tę ulotna soczystość, zmysłowość, ujęcie w zapachu rozkosznej chwili wzajemnego karmienia się owocami przez zakochanych. Taki jest nowy Amor Amor, soczysty, spontaniczny i pełen ciepłych emocji.

Dom mody Cacharel na sezon letni 2013 postanowił zaproponować kolejną odsłonę kultowego zapachu Amor Amor. In a Flash to wybuchowa mieszanka nut owocowych, kwiatowych i ciepłych, jadalnych. Aromat soczystych czerwonych jabłek, mandarynek i brzoskwiń, podbity w nucie serca przez jaśmin i cynamon, osadzony na zmysłowej bazie waniliowo-karmelowo-sandałowej. Brzmi pysznie prawda?
Opakowanie, nawiązujące oczywiście do czerwonego klasyka, przybrało kolor malinowego, lekko neonowego różu, nawiązującego do energii młodości, dziewczęcości, elektryzujących momentów poznawania się i zakochiwania.





Opinia Lony: 
Te perfumy mają być metaforą młodzieńczej miłosnej energii. Bardzo fajnie podkreśla to także spot reklamowy (zobaczycie go na dole posta), w którym Francisco Lachowski, Brazylijczyk o polskich korzeniach (nasz człowiek, a co!) i Hanna Wahmer odgrywają moment budzącego się do życia romantycznego porywu serc. Trzeba przyznać, że patrząc na tę parę całującą się przy ognisku, trudno oprzeć się nastoletnim wspomnieniom :)))

A zapach? Tak jak pisałam we wstępie - niezwykle kojarzy się z owocową soczystością i szalonym porywem emocji. Uwielbiam cynamonowo-karmelowe zapachy i bardzo cieszy mnie, że można je z sukcesem połączyć z wiosennym klasykiem - jaśminem, jednocześnie czyniąc zapach bardzo lekki i owocowy. Idealnie wpisuje się zatem nowy Amor Amor w polską aurę i nastrój wyczekiwania słonecznego, obfitującego w przygody lata. Nie jest co prawda in a Flash kilerem trwałości, aczkolwiek odbieram to jako zaletę (nie czuję go na sobie dłużej niż ok. 6 godzin, uważam jednak, że w porze letniej ciężki, trwały zapach może być bardziej wrogiem niż przyjacielem dla nosa). Z przyjemnością będę nosić ten zapach przez całe lato, choć 18 lat skończyłam wieki temu, porywy uczuć kieruję tylko w stronę kochanego męża, a zamiast płomieni ogniska wybieram tworzenie ognia domowego dla mającego się niedługo urodzić juniora. Bo przecież ta pewna siebie, zakochana dziewczyna pachnąca słodko i świeżo jednocześnie nadal jest we mnie.


Opinia Leny: 
Są takie zapachy, które można podarować mi w ciemno. Wystarczy, że w swym składzie posiadają drzewo sandałowe i w żadnym razie nie ambrę. Kiedy jeszcze w nutach zapachowych można wyczuć owoce i słodkości, to pewne, że będę zachwycona. Uwielbiam aromaty ciężkie i słodkie, bez względu na porę dnia. Od zawsze. Amor Amor in a Flash doskonale wpisuje się w moje upodobania przez co na stałe zagościł do bazy ulubionych. Jest uwodzicielski, i to chyba sprawka ciężkich nut, które dla wielu osób mogą być przyczyną do nazwania go wieczorowym. A może lepiej...randkowym? Myślę sobie, że każda z nas z wielką przyjemnością użyłaby go do czerwonej wieczorowej sukni i czarnych szpilek. Co nie oznacza, jak w moim przypadku, że nie nadaje się do codziennej gonitwy, do pracy, na uczelnię. Kropelka słodkiego aromatu sprawia, że nawet o poranku, w dusznym autobusie, można czuć się zmysłowo. Flakonik kojarzy mi się z bombą. I chyba będzie to świetne podsumowanie - zapach to bomba dla zmysłów. Uwaga na facetów, bo mogą oszaleć :)