I po co Ci Glossy Box?


Majowe pudełko Glossy Box to chyba jedno z najbardziej kontrowersyjnych zestawów od miesięcy. Na kilkunastu blogach pojawiły się głosy, że w zasadzie ilość i jakość produktów jest niewystarczająca, że zapachy się nie podobają, a w ceny prezentowanych kosmetyków trudno uwierzyć. Wszystkiemu winne są następujące produkty: żel do mycia/pianka do mycia (50/100), miniatura wody toaletowej, krem aloesowy do twarzy (5ml), tint do policzków i ust (10 ml, pełny produkt) oraz żel/płyn myjący do twarzy (też mini). To dużo czy mało za 49 złotych?

Wiele chyba zależy od indywidualnych preferencji. Od tego, czego w Glossy szukamy. Jeśli chodzi o to, by było jak najwięcej pełnowymiarowych kosmetyków za ułamek ceny, to w maju faktycznie było z tym kiepsko. Natomiast wielbicielki pięknych opakowań i zapachów na pewno ucieszyły się z perfum Cavallego, czy słodko pachnącej pianki Organique. Kosmetyczni odkrywcy na pewno docenią nieznany wcześniej krem do twarzy, ale czy dla 5 ml produktu z soku aloesowego warto subskrybować pudełko? Cóż, akurat kosmetyków na bazie certyfikowanego aloesu jest wiele, warto szukać w aptekach, a i cena będzie bardziej zachęcająca (przefiltrujcie zasoby DOZ, bezcenne ;)). Pozostają jeszcze pobudki hedonistyczne - cokolwiek  nie znalazłoby się w środku, samo pudełko i jego odpakowywanie to superprzyjemność.




Kij ma więc, nie dwa, a co najmniej cztery końce i tylko od nas zależy, za który akurat chcemy złapać. Jeśli liczycie pieniądze lepiej pójść do apteki po krem aloesowy, albo po pełnowymiarowy Effaclar (który w aptecznych promocjach kosztuje nawet 19,99 zł) i dokupić sobie piankę Organique. Natomiast jeśli kolekcjonujecie wrażenia i śliczne opakowania, majowe pudełko na pewno Was zadowoli. Tak jak nas :)

Żeby nie być gołosłownym, osobiste top 3 pudełka według każdej z nas.

Opinia Lony:
1. Roberto Cavalli, Acqua - flakon tak piękny, że doprawdy nawet, gdyby w środku była po prostu morska woda i tak byłabym zachwycona! To zapach, który z przyjemnością użyję latem, a po 'wykończeniu' miniatury postawię na szafce w łazience, by biżuteryjny gadżet nadal cieszył oczy.
2. Róż w żelu/tint Model CO - nie jest to jeszcze jakość najlepszego tintu Benefit, ale muszę przyznać, że zelowa forma zrobiła dobre wrażenie. Tintu używałam na policzki podczas weekendowego wyjazdu i świetnie się sprawdził jako produkt do delikatnego makijażu robionego trochę w biegu i od niechcenia. Tint dla leniucha, a co :)
3. Pianka do mycia ciała Organique - pachnie tak bosko! Cudownie pomarańczowa, lekka odmiana dla codziennych kąpieli. Pod względem pielęgnacyjnym rewolucji może nie czyni, ale zapach czyni z niej ciekawy gadżet dla kosmetykomaniaczek.






Opinia Leny:
4.Żel do twarzy La Roche Effaclar - wiem, że Lona nie była szczególnie zadowolona, bo zna ten produkt na pamięć. Ja owszem, kiedyś używałam, ale sprawił mi naprawdę dużo radości bo jest zwyczajnie dobry. Choć eksperci twierdzą, że produkty, które zmywamy szybko nie muszą być bardzo drogie/hiper jakości, to tutaj wiadomo, że efekt jest świetny, a i dobra marka.
5. Krem SantaVerde AloeVera Creme - o tym kosmetyku czytałam bardzo dużo dobrego i muszę przyznać, ze byłam nastawiona na cud! Na pewno nie spodobał mi się zapach, troszkę zbyt apteczno-aloesowy. Co do działania, to zdecydowanie polecam na noc bo jest dość ciężki, lecz mega odżywczy.
6. Coconut Shower Gel The Body Shop - pachnie bosko i aż żal, że już się niemal skończył. Jest wydajny, choć trudno go wydostać z buteleczki. Uwielbiam kokosowe nuty, więc trudno było mi się przyczepić do niego przyczepić.





13 komentarzy:

  1. Mnie to pudełeczko niestety nie zachwyciło...za małe te pojemności :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie pudelko śweitne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Produkty wcale nei wygladaja tak zle!

    OdpowiedzUsuń
  4. no ja właśnie się tak zastanawiam i nie wiem już sama - warto czy nie warto dołączyć do klubu?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz miniaturki kosmetyków których nie znasz i ładne opakowania, bardzo warto, jeśli liczysz na tańsze kosmetyki niż w sklepie, niestety nie warto!

      Usuń
  5. Jestem dziwakiem chyba. Idea "pudelek" w ogóle mnie nie kręci. Może dlatego, że nad kosmetykami się nie rozwodzę, nie rajcują mnie zwyczajnie. Nie lubię nowości- lubię trzymać się tego, co raz się sprawdziło, bo zawsze istnieje ryzyko, że "lepsze jest wrogiem dobrego" przy czym w moim wypadku "dobre" najczęściej dla mojej skóry jest to, co nie pachnie, ma prosty skład i jest tanie :D Nie lubię próbek kolorówek, bo nigdy odcień nie jest trafiony. Kręciłyby mnie jedynie perfumy, chociaż... duszących, ciężkich i ociekających mocnym seksem zapachów jest mało, więc szansa, że coś takiego dostanę, a jeszcze nie mam, jest mała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja dopiero zabieram się za ocenę tego pudełka ;P
    jak na razie mam mieszane uczucia.,,

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pudełka to fajna sprawa jak szukamy czegoś nowego;) ale w momencie w którym już mamy sprawdzone zestawy kosmetyków to lepiej te 50 zł w nie zainwestować;)

    gdyby była pewność, że w każdym pudełeczku znajdziemy chociażby mini flakonik perfum subskrybowałabym;) ale żele pod prysznic mnie nudzą

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny flakonik! Ktoś widział taki większy w perfumerii?

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba ktoś za długo w wannie siedział...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się długo zastanawiałam nad pudełeczkami i ostatecznie zdecydowałam, że dam sobie spokój. Mam skórę, która potrafi reagować podrażnieniem na byle co - bywa, że nawet sprawdzone kosmetyki wywołują jakieś rumienie czy miejscowe przesuszenie. Więc patrzę sobie z zazdrością i czekam, aż ktoś zrobi pudełko z samymi perfumami :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. www.kosmetis.pl - tani drmacol

    OdpowiedzUsuń