Kosmetyczne odkrycie: Clarena!

Żywy dowód na to, że warto próbować, warto odkrywać i czasem skusić się na zakup produktu, którego próbki nam odpowiadają: Clarena. Duże opakowania, przyjemne konsystencje, piękne zapachy, dotrzymane obietnice i gabinetowa jakość. Największe zaskoczenie - przyjazne ceny! Z pełnym przekonaniem polecam i zapraszam do obejrzenia kosmetyków Clareny, które testowałam w ostatnim miesiącu.





A wszystko zaczęło się wraz z marcowym Glossy Box (recenzja TU), w którego skład wchodził krem odżywczy Clarena z witaminą U oraz filtrem UV. Krem ten zdobył i moje, i Leny uznanie oraz pierwsze miejsce w top 5 marcowego pudełka. Byłam tak pod wrażeniem tego kosmetyku, że otrzymując od Glossy mailing z informacją o promocyjnych cenach kosmetyków w oficjalnym sklepie internetowym Clareny, od razu przystąpiłam do zakupów.


Nabyłam to, co akurat było potrzebne w domowej kosmetyczce: krem do rąk, żel do mycia twarzy oraz krem przeciw rozstępom (podstawowa pielęgnacja każdej przyszłej mamy :)). Rezultaty po ponad miesiącu stosowania uważam za spektakularne, a samo stosowanie bardzo przyjemne. To prawdziwe kosmetyczne odkrycie, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić wynikami moich testów i przedstawić markę, którą znacie pewnie wyłącznie z gabinetów, a jest moim zdaniem warta stosowania także w warunkach domowych.

1. Anti-strech sorbet (pojędrniający, zapobiegający rozstępom), 200 ml, 49 PLN
czy 49 złotych za krem na rozstępy to dużo? Cóż, odkąd zaszłam w ciążę i tego typu preparaty stały się moim nr 1 pielęgnacji (kto miał rozstępy wie, jak bardzo szpecąca jest to przypadłość, wszystkie przyszłe mamy wcierają więc w brzuch co się da, byle tylko uniknąć tych okropnych czerwonych kresek na skórze i nie wyglądać, jakby nas ktoś pobił ;)) uważam, że wcale nie dużo. Prepataty za kilka, kilkanaście złotych nie dają w zasadzie żadnych gwarancji działania, a w większości po prostu mają małe stężenie składników aktywność, więc szkoda na nie kasy. Warto więc w tym wyjątkowym okresie życia postawić na preparaty apteczne, selektywne albo profesjonalne. Cudownie wspominam działanie kremu-żelu Biotherm, natomiast cena 160 zł za opakowanie starczające na miesiąc stosowania tak mnie zmroziła, że nie zdecydowałam się kontynuować terapii. Dlatego, dziełem przypadku, trafiłam na sorbet Clareny. Używam już półtora miesiąca, raz dziennie (rano) i mam jeszcze prawie pół tuby produktu! Za wydajność szóstka! Podobnie jak za działanie - mam już naprawdę pokaźny brzuch, biodra i uda większe o 1-2 rozmiary, a - mimo skłonności do występowania rozstępów - nie pojawiła się ani jedna zmiana. Brawo Clarena! I jeszcze dodatkowy plus za kremową, lekką konsystencję i śliczny kwiatowy zapach, przywodzący na myśl magnoliowy ogród.





2. Żel do mycia twarzy Derma skin gel, 200 ml, 32 PLN
Kolejny lider jeśli chodzi o wydajność. Po 3 tygodniach stosowania (przeze mnie i męża!) mam jeszcze 4/5 opakowania. To najbardziej wydajny preparat do zmywania z wodą, jakiego kiedykolwiek używałam!  Co ważne, makijaż zmywa bardzo ładnie, nie radzi sobie wyłącznie z ultratrwałymi tuszami do rzęs (konieczne poprawki płynem micelarnym), ma delikatny niedrażniący zapach (coś jak kosmetyki dla dzieci) i piękny flakon z pompką, który jest ozdobą łazienki. Jedyne, co można uznać za kłopotliwe, to dozowanie - ponieważ żel nie pieni się, na początku używałam go zbyt dużo sądząc, że nie działa. Trzeba się do niego po prostu przyzwyczaić i zaufać, że nawet bez pianki na twarzy, preparat działa i nie potrzebuje 'dokładek'.



3. Nawilżający, sensualny krem do rąk, 100 ml, 25 PLN
Powinnam po raz trzeci pochwalić wydajność, bo jest także imponująca (po miesiącu ubytek 1/3 produktu), ale w przypadku tego kosmetyku najbardziej kocham konsystencję i zapach - to one sprawiają, że sam proces smarowania dłoni jest superprzyjemny. Faktycznie moment nakładania kremu można porównać do uczucia relaksu w gabinecie kosmetycznym zwłaszcza, jeśli użyjemy dołączonych do zestawu bawełnianych rękawiczek i nałożymy krem na noc (rękawiczki zaginęły podczas przeprowadzki, więc nie mogę ich pokazać na zdjeciach, ale zaufajcie - są dołączone do każdego opakowania kremu i wyglądają dokładnie tak, jak słynne rękawiczki z testu perfekcyjnej pani domu :D). W kremie zawarto kapsułki z witaminą C oraz ochronny kompleks o zastrzezonej nazwie TEGO SMOOTH (redukuje szorstkość dłoni). Tyle przyjemności za 25 złotych - żyć nie umierać!


Ps. Ważne info dla wszystkich dziewczyn, którym sztuczności w kosmetykach nie w smak - clarenowe cuda nie zawierają silikonów, parabenów, PEGów, także przyjemność stosowania idzie w parze ze zdrowiem :)

8 komentarzy:

  1. kosmetyki wyglądają bardzo przyjaźnie, a po takiej recenzji chyba się skuszę:) A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę w 100% polecam, dawno nie byłam tak zadowolona z wydajności kosmetyków. Super sprawa za w sumie niewielkie, biorąc pod uwage pojemnosci, pieniądze :)))
      Lona

      Usuń
  2. miałam kiedyś zabieg u kosmetyczki tymi kosmetykami-faktycznie pachnialy bardzo ladnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dla mnie w ciazy najlepszy i najskutecznijeszy okazal sie Mustela. Mam bardzo duza sklonnosc do rozstepow a dzieki solennemu i systematycznego nawilzaniu i delikatnemu masazowi na brzuchu, udach i z tylu skora zachowala swoj dziewiczy stan i wrocila do siebie ekpresowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na forum dla ciążatych czytałam o Palmersach. dobre opinie ma też Bio Oil. Ten olejek zresztą mam w domu i zamierzam stosować wymiennie z Clareną :)
      Lona

      Usuń
    2. KOKO NAJ NAJ NAJ żarówno dla mamy jak i bobaska są kosmetyki mustela gorąco polecam . Rozstępów nie mam ,a zapach kosmetyków dla dzieci mnie rozbraja.

      Usuń
    3. aaaaaa to ja Ola Pałka

      Usuń
  4. Krem do rąk z rękawiczkamu za 25 złotych brzmi nieźle, jeśli faktycznie jest tak wydajny. Czy pomaga na suche skórki?
    Aga

    OdpowiedzUsuń