Brzuchata, dyskryminowana, wkurzona.

Spójrzcie na tę lekko uśmiechniętą, piegowatą twarz. A potem niżej. Na duży (oj tak, to już 9 miesiąc!) brzuch, szerokie biodra, na to miejsce poniżej gdzie kiedyś były kolana. Trudno nie zauważyć, że jestem w ciąży, prawda? A jednak dziesiątki osób w ciągu minionych 3 miesięcy udaje, że nie widzi. Bo wtedy musieliby postać w tramwaju, poczekać dłużej na pobranie krwi albo - o zgrozo - postać 5 minut dłużej w kolejce ze swoim czteropakiem.


Na blogu, przynajmniej wg niektórych, powinno być kolorowo, beztrosko i bardzo 'hajlajf'. A ja chcę napisać, że jestem w ciąży i mam ochotę strzelać do ludzi. I jak jeszcze raz usłyszę, że ciąża to nie choroba, to mogę odwinąć z liścia, napluć i przydepnąć. Gdybym miała jaja i strzelbę, jak Ernest Hemingway na mojej koszulce, wyszłabym uzbrojona na miasto i polowała na co grubsze zwierzęta. Cóż, pewnie w 2 godziny wybiłabym pół miasta, bo okoliczna ludność nie ma za grosz empatii ani cywilnej odwagi. Nie, nie użalamy się, tylko suche fakty. W ciągu całej ciąży nikt, słownie nikt, nie był łaskaw nigdzie ustąpić mi miejsca. I nie ma znaczenia, czy chodzi o tramwaj, autobus, przystanek autobusowy, pocztę, ławkę w centrum handlowym, kolejkę w sklepie. Jak widzicie nie są to miejsca szczególnie wymyślne ani takie, w których nie spodziewalibyście się ujrzeć ciężarną. No pech chciał, że baby z brzuchem mają czasem potrzebę jechać do pracy, na zakupy, do lekarza itp. A przecież powinno się je zamykać w domach, żeby nie przeszkadzały normalnym, porządnym ludziom!

Włazi delikwentka do tramwaju i śmie rozglądać się za miejscem. Takiego wała! Siedzimy! My młodzi chłopcy, my dzieci w wieku podstawówkowym, my, panie około 30-40, tak niedawno przeżywające to samo (a niech ma, lepiej jej nie będzie!), my starsze panie i dojrzali panowie. I ustąpimy tylko wtedy, kiedy do tramwaju wejdzie kanar i trzeba będzie zwiewać na najbliższym przystanku (autentyk - uciekło ok. 10 osób, w tym 40-latek awanturujący się, że jakość podróży urąga jego wymaganiom :D). O patrzcie, brzuchata idzie do Biedronki. Sama! Gdzie chłopa ma? Może nie ma, niezdara. Ma za to duży wózek wypełniony zakupami i sunie do kasy, tej dla ciężarnych i inwalidów. Stoimy. Ja z piwem, kolega z piwem i ten starszy pan też z piwem. Ciekawe, czy się będzie próbowała wcisnąć do kolejki. Nie próbuje, ufff, dobra nasza.

Ta sama ciężarna na kolejnych zakupach. O jak ona wolno wykłada te towary na taśmę. Coś tam syczy, krzywi się. Czego się krzywi, trzeba było męża wysłać, to by nie było problemu. A teraz przez tę niezdarę, dłużej trzeba w kolejce czekać (w tym momencie pani około 50-tki obserwująca moje zmagania z zakupami opiera się o mój koszyk, głośno wzdycha i obdarza mnie pogardliwym spojrzeniem). Oczywiście nikt przede mną (kasa pierwszeństwa) nie ustąpił, kasjerka nie reaguje. Zresztą przez te wszystkie miesiące widocznej ciąży spotkałam się tylko z jednym przypadkiem zainteresowania. Gdy z powodu bólu brzucha nie mogłam dojść na przystanek i przysiadłam podeszła starsza pani - zapytała czy wszystko w porządku. Jedna jedyna. Dla całej reszty w najlepszym razie nie istniałam, najczęściej zaś stanowiłam wrzód na tyłku społeczeństwa, który co prawda nie bardzo się pcha ani awanturuje, ale samą swoją obecnością wywołuje niepokój.

I po co ja to wszystko piszę? W ciąży pierwszy raz w życiu jestem w sytuacji, że nie ze wszystkim sobie mogę sama poradzić. Wcześniej nie zastanawiałam się nigdy nad tym, że to całe przepuszczanie w kolejkach, ustępowanie miejsca i bycie przyjaznym to nie tylko objaw dobrego wychowania, a po prostu odpowiedź na realną potrzebę. Będąc w przysłowiowym błogosławionym stanie, de facto jest się przez kilka miesięcy trochę słabszym, trochę chorym, trochę niezdarnym. Coś jakbyście złamali nogę i biegali po mieście ogipsowani. Czy na widok gipsu ludzie też zachowują się jak ostatnie chamidła? Chyba boję się odpowiedzi.
Zostawiam Was zatem z moją ulubioną protest-koszulką z Ernestem (lubicie Hemingway'a? Miał fascynującą biografię!) by Dead Can Talk, a jakbyście chcieli czasem do kogoś postrzelać, polecam się. Niedługo brzuch zniknie i będzie można poganiać zwierzynę ;)





Dead Can Talk / DIY t-shirt | Mustang shirt | C&A Mama shorts | Tous, Apart bracelets | Ryłko shoes

52 komentarze:

  1. podpisuję się pod Twoim wpisem nogami i rękami :) Nie tak dawno, bo jeszcze ponad 3 miechy temu przechodziłam to samo. i nie pocieszę Cię, Kochana, 8 lat temu było to samo... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu ja nic nie wiem, że Ty masz drugie dziecko???? o.O

      Usuń
  2. Przykre, ale prawdziwe. Teraz w drugiej ciąży już mnie to nie dziwi, ale nadal smuci. W pierwszej przeżyłam szok, bo naprawdę liczyłam na ludzką życzliwość. A tu figa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, kultury niestety w naszych czasach już nie ma. Ja zwykle ustępuję miejsca w tramwaju czy autobusie...a co do kasy pierwszeństwa, moim zdaniem powinnaś albo zwrócić uwagę kasjerce, albo iść do kierownika sklepu. Po to przecież te kasy są-żeby przepuszczać osoby UPRZYWILEJOWANE, takie jak chociażby kobiety w ciąży. Jakbyś zwróciła kasjerce uwagę-nikt nie mógłby zaprotestować. Ale niestety, ludzie to chamy i prostaki, nic się na to nie poradzi :/ Ciesz się, że nie musiałaś stać w kolejce do publicznej przychodni, tam to by cię dopiero moherowe babcie zjadły jakbyś się zapytała czy możesz wejść bez kolejki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Nuneczką, mnie też to teraz spotyka na każdym kroku, mam o tyle lepiej że zazwyczaj poruszam się jeszcze samochodem, ale muszę się gryźć w język żeby nie napaść na jakąś "biedną" staruszkę, patrzącą karcącym okiem, albo wypowiedzieć się na temat haniebnej w skutkach zbyt dużej zawartości testosteronu u chłopców którzy nie są wstanie wykazać się godnemu mężczyzny zainteresowaniu słabszą kobietą.

      Plus jest taki, że jako ciężarówka, zrobiłam się o wiele bardziej pyskata i zwyczajnie wredna, wszędzie chce wołać kierowników i tym podobne i tylko moja druga połowa potrafi założyć mi kaganiec:P
      Smutne niestety jest to, że jeszcze nie zdarzyło się, żebym w takiej sytuacji to ja sobie coś wyolbrzymiła, a naprawdę chciałabym, żeby raz ktoś mi powiedział "daj spokój, ta pani nic nie poradzi, że wcześniej tu siedziała i nagrzała Ci miejsce", albo coś równie absurdalnego, zamiast "daj spokój, ta głupia baba i tak nie puści Cię na swoje miejsce".

      Usuń
  4. I to jest właśnie jeden z wielu powodów, dla których nie chcę być w ciąży :) Pozostałe to: rozstępy, żylaki, ostuda, trądzik, wypadanie włosów, spuchnięte nogi, dodatkowe kilogramy, a po porodzie: popękane naczynka na twarzy z wysiłku, hemoroidy (z tego samego powodu), obwisła skóra, nieprzespane noce, kupki, zupki, dupki a na koniec niewdzięczny bachor ;) Ale pozdrawiam i życzę hm... udanego rozwiązania? Nawet nie wiem czego się życzy kobietom w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdrowia dla mamy i zdrowia dla dziecka :)

      tego Ci życzę kochana, ja osobiście w ciąży nie byłam ani nie jestem. Ale dość często widzę jak ktoś ustępuje miejsca kobiecie w ciąży a w więkzości sklepów w moim mieście jest napisana kartka że kobiety w ciąży mają pierwszeństwo i kasjerki aż by zagryzły, gdybyś takiej kobiecie nie ustąpiła :)

      pozdrawiam i gratuluję przy okazji :)

      Usuń
    2. aha i zapomniałam dodać, że ślicznie wyglądasz, ciąża na prawdę Ci służy :*

      Usuń
  5. "W ciągu całej ciąży nikt, słownie nikt, nie był łaskaw nigdzie ustąpić mi miejsca. I nie ma znaczenia, czy chodzi o tramwaj, autobus, przystanek autobusowy, pocztę, ławkę w centrum handlowym, kolejkę w sklepie. Jak widzicie nie są to miejsca szczególnie wymyślne ani takie, w których nie spodziewalibyście się ujrzeć ciężarną. No pech chciał, że baby z brzuchem mają czasem potrzebę jechać do pracy, na zakupy, do lekarza itp. A przecież powinno się je zamykać w domach, żeby nie przeszkadzały normalnym, porządnym ludziom!"

    Cóż, to jakby tak moje słowa wypowiadane równo 6 lat temu i 3 lata temu.
    W Katowickim autobusie Panowie górnicy tak bardzo udawali że są zajęci rozmową i mnie nie widzą że w końcu (to był czerwiec a ja wracałam od ginekologa) zrobiłam się sino blada i kierowca autobusu (Bosze jak to możliwe ze mnie on w tym lusterku zauważył) powiedział głośno przez mikrofon żeby ktoś ustąpił mi miejsca albo osobiście kogoś ściągnie - to było miłe, zeszła ... starsza Pani. Druga sytuacja była wtedy kiedy w 9 miesiąc jechałam ostatni raz na kontrole i siedziałam sobie na tzw "półtorejsiedzeniu" :D:D myślę że wiesz o jakich miejscach piszę, zostało trochę miejsca obok mnie i usiadła starsza Pani ach ile ta pani zaczęła mi robić dziur palcami w bok aż w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam jej żeby przestała bo nie mam sie gdzie posunąć a zejść nie zejdę na co ona "jak ja byłam młoda to taka gruba nie byłam" - hahaha, no cóz mozna mnie było nazwać grubasem szczególnie że ważyłam 64 kg i miałam tylko wielką "piłkę" z przodu :D:D
    Taki nasz los widać, swoje trzeba "wycierpieć" zaczekaj az trafisz do szpitala i zakosztujesz protekcjonalnego traktowania, zniknie uprzejme "Pani" pojawi się za to "mamuśka", "mama" , "mamka" no chyba że jasno i wyraźnie dasz do zrozumienia że mama jesteś tylko dla swojego dziecka ;) Pozdrawiam i pogody ducha życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety normalna sytuacja i mnie to nie dziwi
    nie ma co wymagać żeby ktoś ci ustąpił
    oburzać też nie ma co,tak było jest i będzie
    przeszłam 2 ciąże i w żadnej nie byłam traktowana "inaczej",nawet w kolejkach,a ważąc 93 kg w pierwszej ciąży wyglądałam jak słonica....
    i mimo tego uważam właśnie,że ciąża to nie jest choroba i się nie obrażaj ;)
    na koniec pierwszej ciąży to mąż mi nawet stopy mył bo nie byłam w stanie się schylić! w drugiej było lżej bo i się mniej przytyło :)
    ale się nie denerwuj i "przyjmij na klatę" zachowanie ludzi
    ja nie wymagałam od nikogo "specjalnego" traktowania

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam identycznie traktowana a mój syn ma już 17 lat:)Z dzieckiem jak będziesz gdzieś jechać to też lepiej nie będzie.Mi staruszka w autobusie powiedziała,że czemu zajmuję wózkiem miejsce no pewnie bo powinnam pomykać pieszo nawet jak jadę dalej:)Dlatego wiele sił bo łatwiej nie będzie.I raczej nie wydaje mi się by to się kiedyś zmieniło.Jakie to kurde smutne:(

    OdpowiedzUsuń
  8. eeee tam! Jak dla nas kwitniesz! Wyglądasz przepięknie! Nie ma piękniejszego widoku niż kobieta w ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeju aż zaczełam się bać czytając to co napisałaś ;* mnie tak bardzo podobasz się będąc w ciąży <3 ale nie chcę cię drażnić, więc nic już na ten temat nie napiszę ;* 3maj się <3

    http://nierealniie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ilonko! Wszędzie jest tak samo:) Ja się nie certoliłam i w markecie przy kasie dla ciężarnych głośno powiedziałam do męża:" Patrz, wszyscy w ciąży, ale mamy pecha!" I od razu się miejsce zrobiło. Jak sami nie chcą dać, trzeba ich zawstydzić i już. Masz święte prawo! A jak następnym razem będzie jakaś stara raszpla na Ciebie wzdychać, powiedz jej, żeby nie sapała Ci na brzuch, bo to może zaszkodzić dziecku! Masz prawo być wredna, bo masz burzę hormonów i tego się trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. Niestety ludzie sami z siebie nie ustąpia, nie przepuszczą. Ja do pobrania krwi stałam i karnie czekałam w kolejce, nawet jak brzuch był widoczny, pech chciał, że zapomniałam zrobić 1 badania i musiałam po 2ch tygodniach pofatygować się raz jeszcze. No tak głupia ja zapomniałam sama sobie jestem winna. Więc wchodzę na piętro gdzie pobierają krew i staje koło drzwi, otwierają się drzwi i pani rejestratorka mówi 2 osoby, oczywiście 2ch panów nie zauważyło mnie - fakt mała jestem mam tylko 176 cm i duży brzuch ;) no to przysunęłam się jeszcze bliżej. Podchodzi do mnie kobieta i pyta" czemu nie stoje w kolejce? chyba nie chce wejśc poza kolejnością?" więc jej powiedziałam a i owszem chcę wejść poza kolejnością, bo jestem w ciązy słabo mi, a poza tym na drzwiach czerwonymi dużymi literami jest napisane , że kobiety w ciąży, osoby niepełnosprawne oraz cukrzycy wchodzą poza kolejnością i zapytałam czy pani ma z tym problem. A ona mi na to no skoro jestem w ciązy to moge sobie wejść. No faktycznie brzuch wypchałam sobie poduszką. Jest to smutne, bo tyle się mówi o tym, żeby rodziło się więcej dzieci, a nigdzie nie widać przyjaznej atmosfery dla kobiet w ciąży, bądź matek z małymi dziećmi :(

      Usuń
    2. "Masz prawo być wredna, bo masz burzę hormonów i tego się trzymaj:)" - bardzo głupie "tłumaczenie". Wredności nic nie usprawiedliwia. Żadna ciąża, żaden okres, żaden PMS. Nic. Niby dlaczego? A postu nie rozumiem, pomimo tylu przychylnych komentarzy, nie uważam, że kobieta w ciąży jest świętością i trzeba ją traktować wyjątkowo. Przepraszam, ale wymagasz od ludzi zainteresowania bez powodu. To mi się kojarzy tylko z marudzeniem, czepianiem się i uważaniem samej siebie za królewnę w cudownym stanie.
      No ale nieważne, wiem, że i tak masa osób się ze mną nie zgodzi.
      Szczęśliwego rozwiązania.

      Usuń
    3. Anonimie, zajdziesz w ciążę, to inaczej zaśpiewasz, gwarantuję Ci to :)

      Usuń
    4. Pewnie bym uwierzyła w gwarancję, gdybym nigdy w ciąży nie była ;)

      Usuń
    5. kazdy przechodzi ciaze inaczej. ja bylam bardzo wdzieczna gdy moglam z tym ogromnym brzucholem usiasc w koncu, bo nie oszukujmy sie ale kobieta w ciazy tez musi milion spraw zalatwic. Musi sie nabiegac, wiec ogromna ulga jest usiasc w koncu w tym obsranym autobusie. dodam tylko ze w ciazy mialam 25 kilo wiecej niz wczesniej i nie poruszalo mi sie za fajnie.

      Usuń
    6. Ludzie, ja naprawdę uważam że ciąża to nie choroba - rozumiem że oczekuje się ustąpienia miejsca w autobusie czy tramwaju bo zwłaszcza przy takiej pogodzie stanie przez pół godziny może być katorgą. Ale dlaczego od razu kobiety w ciąży mają oczekiwać przepuszczania w kolejce, wypakowywania zakupów czy innych rzeczy ? Jesteś w ciąży, to Twoje dziecko więc czemu wszyscy wokół mają traktować Cię jako księżnczkę, przepuszczać w kolejce i skakać wokół Ciebie? Od tego jest Twój facet nie reszta świata.
      Większość kobiet w ciąży znajduje sobie głupie wymówki typu "jestem w ciąży mogę być wredna"- To w ogóle nie ma sensu.

      Usuń
  11. Mnie pytano dlaczego mam kupic mieso bez kolejki,inwalitka nie bylam tylko w ciazy z blizniakami,a ze byla zima i plaszcz gruby,ale ciazy nie bylo widac.Wiec Pani sprzedawczyni zazyczyla se karte ciazowa,sprawdzala niewiem co ,jak by byla falszywa! To bylo 22lata temu,teraz mnie juz nic nie zdziwi!
    Panie na porodowce tez nie byly mile, tekst zycia pamietam i bede pamietac do konca swojego zycia TRZABYLO SIE NIE RUCHAC TERAZ BY NIC NIE BOLALO!!
    Zycze Ci spokojnego i szybkiego rozwiazania,i dobrej i wyrozumialej poloznej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę się z Tobą nie zgodzę:/Pół roku temu urodziłam silnego i zdrowego Obywatela i nie przesadzając pracowałam do ostatniej chwili przed porodem(dosłownie o 18-tej realizowałam ostatnie zamówienia w sklepie a o 20-tej byłam na porodówce).Przez całą ciążę -no może tak od 4 miesiąca,bardzo rzadko spotykały mnie sytuacje które Ty opisałaś( może akurat trafiałam na dobre momenty),też robiłam zakupy,poruszałam się komunikacją miejską,załatwiałam sprawy urzędowe...itp.,ot normalne funkcjonowanie z tą róznicą ,że ja nie oczekiwałam od nikogo ,że będę miała pierwszeństwo.
    Mam wrażenie ,że oczekujesz na to ,że ktoś Ci będzie rozkładał czerwone dywany pod nogami bo jesteś w ciąży.No nie spodziewaj sie tego bo to jest Polska ,kraj prostych ludzi,tutaj Ci nikt nie pomoże a wręcz przeciwnie jeszcze Ci kłody rzucą.
    Ostatnie 2 miesiące spedziłam biegając z dzieckiem do Urzędu średnio 3 razy w tygodniu,po czym na samym końcu usłyszałam od Pani Urzędniczki"po co Pani przychodzi po becikowe jak Wy tyle zarabiacie,przecież Wam się nic nie należy".
    Naprawdę nie oczekuj za wiele ...
    Dużo zdrowia Ci życzę i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że się czegoś oczekuje. Skoro na drzwiach do pobierania krwi jest napisane, że kobiety w ciązy wchodzą bez kolejki,w autobusach sa naklejki przy siedzeniach dla kobiet w ciąży bądź matek z dziećmi albo jest kasa uprzywilejowana, bądź w urzędzie jest napisane, że ciężarne mają pierwszeństwo to dlaczego z tego nie skorzystać. Różnie bywa jedna kobieta może się czuć wspaniale, a druga wręcz przeciwnie może mieć zawroty głowy, czuć się słabo. Nie można mierzyć wszystkich jedną miarką.

      Usuń
    2. Święte słowa Tanyia! Tak samo jak ktoś chociażby ze złamaną nogą nie będzie widział problemu w przemęczeniu się na stojąco bo w sumie czuje się dobrze, tak samo inny co też ma złamaną, może najzwyczajniej w świecie być wykończony. Myślę, że dużą rolę odgrywa tu przeświadczenie wśród ludzi, że kobiety w ciąży, starsi, niedołężni, albo chorzy wykorzystują swoją pozycję, a nie naprawdę potrzebują tego miejsca w autobusie, chociaż osobiście uważam, że nie taka ocena nie daje żadnego prawa do decydowania czy warto danej osobie pomóc czy nie.

      Usuń
    3. Wiecie, oburzenie w sumie po części wynika z zaskakującego dla mnie dkrycia, że te zasady ustępowania i pomocy są dlatego, że czy w ciąży czy ze złamaną nogą trudno sobie poradzić z czymś co dla innych jest normalne. Przecież to przepuszczanie ma na celu prostą rzecz, żeby te ciężarne nie mdlały, nie przewracały się, ne nadwyrężały dodatkowo kręgosłupa. Bo to grozi pogorszeniem stanu, skrajnie poronieniem. O ile fakt że ktoś o tym nie wie, nueczdaje sobie sprawy jest dla mne jasny, zrozumiały, to już celowe wykrzystywanie faktu, że ciężarna wolniej się porusza, że nie może się przepycać bo chroni brzuch, tylko po to, żeby sobie wcześniej kupić piwo, jechać tramwajką bez biletu wygodniej, albo załapać się na badanie poza kolejką, jest d la mne niewyobrażalną chamówą! Najgorsze, że najwięcej chamstwa spotkało mnie ze strony kobiet. Pań około 40-50, które powinny jeszcze pamiętać jak to było paręnaście lat wstecz.

      Usuń
    4. Te panie to pewnie nie miały takich udogodnień jak tabliczka informująca, że kobiety miały pierwszeństwo, albo coś w tym rodzaju i uważają, że jak one sobie kiedyś dawały rade to i my możemy.
      Przyznam, że nawet moja mama trochę tak się zachowuje, cały czas mi powtarzając, że nie jestem jedyna na świecie, która rodziła, ale ja jej zawsze mówię, że jakbym się zatruła czymś i cały dzień potem wymiotowała dalej niż widzę, to by mi jeszcze herbaty przyniosła, a tylko "dlatego", że jestem w ciąży i mam to samo, każe mi nie przesadzać - to trochę absurd:).

      Usuń
    5. I również mam ochotę strzelać jak ktoś mówi, że ciąża to nie choroba, bo jasne, nie muszę leżeć w łóżku, ale to równie dobrze niech mówią tak to niepełnosprawnych, że brak nogi to nie choroba - nie chodzi o to że mam tak strasznie i każdy powinien odskakiwać na bok, ale zwyczajnie, kobiety w ciąży nie są w stanie wszystkiego zrobić, dokładnie jak napisałaś w poście, są w pewien sposób "niedołężne", przecież one nawet często nie zachowują się "zwyczajnie" ze względu na hormony, w każdym innym przypadku byłoby to traktowane jako choroba, czyż nie?

      Usuń
  13. Hah, jakże ten post wpisuje się w mój dzisiejszy bulwers. Codziennie dojeżdżam do pracy, no i dzisiaj autobus był wyjątkowo przeładowany, wsiada dziewczyna w ciąży, na oko 5-6 miesiąc, za nią gość, ok. lat 60, który dosłownie przepchnął dziewczynę w przejściu, by on mógł zająć ostatnie wolne miejsce. W autobusie dużo młodzieży, wyglądali na takich co wracają z kolonii. Jeden młodzieniec z mamusią, a gdzieżby mu tam powiedziała, że koło niego stoi ciężarna, więc może by jej ustąpił miejsca. Oczywiście ja byłam jedyną osobą, która się podniosła. Nie jestem w żadnym wypadku zbulwersowana tym, że to ja trochę postałam, ani nie chcę uchodzić za nie wiadomo kogo. Jestem wkurzona na to, że wszyscy udawali, że dziewczyny nie widzą, że śpią. Jaka znieczulicza teraz panuje, żeby nikt nawet nie pomyślał, że w trakcie hamowania, dziewczynie może coś się stać i ma gdzieś to, że ledwo stoi... Nie rozumiem, czy tylko nieliczni wynieśli jakieś maniery z domu, czy teraz każdy już patrzy tylko i wyłącznie na własny tyłek, na to, żeby mu się czasem nóżki nie zmęczyły, jak tą godzinkę postoi ustępując miejsca kobiecie w ciąży, czy starszej osobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często byłam jedyna osobą która ustepowała miejsca ciężarnej bądź osobie starszej. Takie rzeczy wynosi się z domu, a jak rodzice nie nauczą to już chyba nic nie zmieni takiej sytuacji.

      Usuń
  14. ehhh trafiliśmy tu przypadkowo :) cudny blog :) pięknie opisane i bardzo prawdziwie :) przeżyłam to więc znam ten temat :) pozdrawiam www.minimanlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja spotkałam się ostatnio z sytuacją, gdy byłam w mięsnym, sprzedawczyni zauważyła, że w kolejce stoi kobieta w ciąży i poprosiła ją z końca kilometrowej kolejki, gdybyście widzieli obudzenie pozostałych, ja stanęłam w jej obronie bo mało mnie nie trafiło ale nasze społeczeństwo mam wrażenie jakby z kosmosu było:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ojej oburzenie miało być) zmęczenie daje już znaki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam de ja vu czytając ten post i komentarze!!! kochana bardzo mi przykro, że spotkało cie tyle nieprzyjemnosci;(( Juz niedlugo będziesz teskinic do brzuzka:0 trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozumiem doskonale choć ja w obu ciążach miałam szczęście i ze dwa razy (w obu nie w każdej oddzielnie :P) mnie zauważono :) Choć z dwójką dzieci o dziwo zauważają mnie już częściej zwłaszcza gdy mniejsza była w foteliku samochodowym a starsza jęczała (to chyba dość znacznie wpłynęło na owo zauważenie), że chce do domu to ludzie się litowali i wpuszczali w kolejkę :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz, ja czasami patrząc na babeczkę na ulicy nie jestem pewna, czy to ciąża prawdziwa czy może gastronomiczna :P Twój brzuszek jednak na tym etapie nie pozwala już sugerować, że po prostu zjadłaś spory obiad.
    Może to kwestia miasta, w którym się mieszka. U mnie w Krakowie akurat pod tym względem jest bardzo ok- studenci czy młodzież w wieku szkolnym prawie zawsze ustępuje miejsca starszym, paniom w ciąży czy paniom z małymi dziećmi. Kiedy byłam w Wawie i jechałam komunikacją miejską, zauważyłam, że tam nie wygląda to już tak fajnie. Młodzi od razu sadowili swoje 4 litery, kiedy tylko miejsce było wolne, i nie obchodziło ich, że jakiś staruszek ledwo wtoczył się do pojazdu.
    Zauważyłam też, że przynajmniej w Krakowie, bardziej skore do okazywania elementarnej kultury osobistej w autobusach czy tramwajach są kobiety. Faceci jakoś tak schamieli... Zdarzają się oczywiście wyjątki, ale kiedy jadę mpk, mam ochotę czasem zaśpiewać "Gdzie ci mężczyźni...?!"

    OdpowiedzUsuń
  20. Przypomnialaś mi cały horror jaki przechodziłam 4 i 2 lata temu... Ja mama 2 maluchów, obie ciąże, bardzo zagrożone z cukrzycą, nadciśnieniem , niewydolnością nerek modliłam się podczas każdego przejazdu autem, autobusem by nie zemdleć na ulicy ledwo wysiadając obok przychodni. A kiedy u lekarza musiałam być raz w tygodniu brałam ze sobą obstawę, bo na poczekalni żadna baba i ta w ciąży też nie zrozumie, że ktoś może mieć grzej bo z zębami zaciśnięntymi z bólu próbujesz komuś wytłumaczyć, że lekarz kazał Ci wejść bez kolejki.... :/
    Ja życzę Ci zdrowia dla maluszka i Ciebie, spokojnego okresu niemowlęcego, bez kolek, alergii i innego koszmaru. Ciąże wspominam jako wspaniały stan pomimo tego co przeszłam i wiem, że dla tych chwil warto było...
    A społeczeństwo miej w dupie oni Ci pieluch nie kupią!

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze powiem, ze spotkałam się z zupełnie odwrotnym zachowaniem ludzi i to przy swoich dwóch ciążach. Nie wiem od czego to zależy. Zawsze ustępowano mi miejsca, przepuszczano w kolejkach, potem pomagano wnosić wózek do środków komunikacji.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lono kochana, wyglądasz ślicznie, i masz cudowne piegutki :-) Ale kurczę aż się zagotowałam czytając Twój tekst - nie miałam pojęcia, że tak to wygląda, że panuje taka znieczulica :-(

    OdpowiedzUsuń
  23. i ja tez dodam ze to chyba zalezy od miejsca zamieszkania. mieszkam w niemczech i tu sie ludzie prawie bili (;)) gdzie mam usiasc. w 33-34 tc lecialam do rodzicow samolotem. w polsce do odprawy musialam postac, no niestety ale pozniej juz bylo lepiej. obsluga mi pomogla z bagazem podrecznym, jakis pan mi go wniosl do samolotu i pozniej pomogl wysiasc. Takze z tymi ludzmi nie jest az tak zle ;)
    szczescia i zdrowia zycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to naprawde chodzi o to, że mam lokalizacyjnego pecha? W sumie z tego co pamiętam, w krk ludzie faktycznie są bardziej uprzejmi...

      Usuń
  24. Cudny brzuszek :) Ja co prawda zaczęłam II trymestr ale będę sama prosić o ustąpienie miejsca w tramwaju, mam znajomą co się przewróciła i straciła dziecko, koniec z dumą...
    Sama zawsze, dosłownie zawsze puszczałam ciężarne, raz nawet w kasie za mną stała mama z takim bobasem maks. miesięcznym i też spytałam czy nie chce przejść przez nas bo małego trzeba będzie pewnie zaraz nakarmić to była w autentycznym szoku. Ja również, bo myślałam, że to po prostu norma patrzeć gdzieś dalej niż na czubek własnego nosa..No cóż, sama się o tym przekonam. PS. Dużo cieżarnych pracuje jak np. ja i codziennie korzysta z komunikacji...

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo mądry tekst.
    niestety ludzie wolą udawać, że nie widzą, myślą o sobie i wpatrują się tylko w czubek własnego nosa.
    przykre to.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja rozumiem, że ciąża to stan "jedyny w swoim rodzaju", szczególny czas w życiu kobiety. Ale DLA CIEBIE - teraz to jest Twój czas, Wasz.
    Cała reszta tego "prostego" społeczeństwa nie przeżywa tego razem z Tobą.

    Jasne, ustąpić-pomóc-przepuścić-wnieść itp. POWINNO SIĘ, bo to jest jasne i dla zdrowia i bezpieczeństwa potrzebne.
    Ale to moim zdaniem wszystko, czego powinnaś oczekiwać od szaraka na ulicy.


    pozdrawiam i zdrowia Obojgu życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Podpisuję się i Ja pod tym co napisałaś!!
    Ja będąc w ciąż tylko taz spotkałam się z uprzejmością stojąc na poczcie Pani przede mną dyskretnie spojrzała na mój co prawda nie duży brzusio i chciała ustąpić Mi miejsca w kolejce, było to nardzo miłe z jej strony:)
    Natomiast raz w przychodni przy badaniu krwi 8 rano, stoje w kolejce stare babki dziadki i Pani z Dzieckiem w wieku ok 7 lat okupuje drzwi. Nie dość że bezczelnie wryła się do kolejki to jeszcze gdy zwróciłam jej uwagę że ja też tutaj stoję i jestem w ciąży i mam pierwszeństwo to bezczelnie na mnie popatrzyła i bezczelnym głosem odpowiedziała że ona jest z dzieckiem i weszła do laboratorium!
    Masakra po prostu ludzią się wydaję że Kobieta dy jest w ciąży ma tyle czasu i siły że to ona powinna stać w kolejce!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ktoś dobrze zauważył, że to Twój/Wasz czas. Dla wielu ludzi, zwłaszcza starszych, ciąża nie wzbudza żadnych emocji. Kobiety rodziły dzieci pracując w polu, obrabiając swoje wcześniejsze pociechy. Kasa pierwszeństwa, miejsce dla matki z dzieckiem? Świetnie - upomnij się bo ludzie mają swoje sprawy. Nawet gość z czteropakiem.

    Poza tym kobiety w ciąży/z dziećmi same często prowadzą do tego, ze społeczeństwo spogląda na nie niechętnie. Choć chyba te dzieciate bardziej. Nikogo nie interesuje, że twój dzieciak musi siedzieć w tramwaju, że się zgrzał i ledwo ziepie, a ty niesiesz siaty- wszyscy je niesiemy. Co gorsza- nikt nie ma ochoty w miejscu publicznym oglądać cycków i karmienia. Albo jak na trawniku, przy chodniku, wysikujesz swoją pociechę. Oczywiście to nie zarzuty do Ciebie, ale ogólnie. Matki z małymi dziećmi często uważają siebie za święte krowy i częstokroć zachowują się tak, ze trzeba by je wystrzelać ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. wspaniały tekst. i przeslicznie z brzuszkiem:*:*:*
    pozdrawiam:*:*
    ✮ ✮ ✮
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  30. najważniejsze...chyba (!), że już niedługo! :) a sytuacja, którą opisujesz występowała chyba od zawsze, i pewnie już nigdy się to zmieni. pewni ludzie zawsze 'występują' ... :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Chyba nie będę w stanie Ci nic mądrego napisać. Tak jest. Tak być nie powinno. I chyba trzeba złapać kilka głębokich oddechów i olać tych, którzy na to zasługują.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja mam tylko jeden komentarz - uważam, że ani starośc, ani ciąża nie choroba. Czasami pozory mogą mylić, ale przede wszystkim nie jest obowiązkiem ludzi wokół ZWRACAĆ na Ciebie UWAGĘ. Uważam, że powinnaś uprzejmie przeprosić i wtedy większość osób Ci ustąpi/pomoże. Ale podejście staruszek - puknę Cię siatką to zauważysz, czy cięzarnych - podstawię Ci brzuch to zauważysz jest bardzo wkurzajace. Nie znamy się, na ulicy jesteśmy obcy, też nie wiecie, czy z pozoru młoda, nieciężarna osoba jest zdrowa, a może jes bardzo przemęczona, nie przespała nocy, miała masakryczny dzień. Nie bądzmy egoistami. Proście grzeczni i dziękujcie za przysługę bo to nie jest obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana, a co powiesz na to, jak mi pani w wieku 50-lat kazała wstać z miejsca (bylam w 7 mies ciązy WIDOCZNEJ) i jej ustąpić hmm? Bo ONA MUSI usiąść sobie koło przejścia a ja to mogę się z brzucholem wcisnąć przecież pod okno. O zgrozo! Myślałam że ją plasnę w twarz. Cały autobus jak to usłyszał chciał mi miejsca ustępować. A co do komentarza powyżej. Jasne, nikt nie ma obowiazku ustępować mi miejsca. Ale tak nalezy. Koniec i kropka. Nie muszę się o coś kogoś prosić co powinnam otzrymać. Tyczy się to osób starszych, kobiet w ciązy, niepełnosprawnych.

    Ale poczekaj, zaczniesz jeździć z wózkiem autobusami i tramwajami to się nie będziesz mogła doprosić, żeby Ci ktoś miejsce oznaczone jak wół dla wózka dzieciecego lub osoby niepełnosprawnej ustąpił. I niech mi ktoś powie, że nie mam obowiązku tam stać, choć jest namalowany znaczek a gówniarstwo stoi przyklejone do szyby. I że mam się prosić jeszcze. Niestety muszę powiedzieć żeby ktoś się przesunął ( onie, nie proszę grzecznie) bo inaczej święte krowy się nie ruszą. Niestety ale najczęściej będą Ci miejsca ustępować ludzie starsi, niedomagający, o kulach, którzy sami są w podobnej co Ty sytuacji, bo Cię rozumieją. A młode panny, dzieciaki czy całe inne pospólstwo nie, bo nie wie jak to jest nosic przez 9 miesięcy wieeeeelki brzuch.
    Jednego tylko nie rozumiem, czemu takie nieuprzejme są młode matki z dziećmi? Przecież jeszcze chwilę temu były w takiej samej sytuacji..



    emma

    OdpowiedzUsuń
  34. Całkiem niedawno moja życzliwość dla kobiet w ciąży zdechła (ta dla starszych osób leżała pokotem już dawno). Otóż jadę sobie autobusem do lekarza (noga w gipsie po sam tyłek), na jednym z przystanków wsiadła dziewczyna w wieku ok. 25-30 lat. Stanęła koło mnie ( ja siedziałam). Ok, była w ciąży ale nic nie usprawiedliwia jej chamskiego zachowania względem mnie; pojechała po mnie jak po szmacie, że ona jest w ciąży i mam jej natentychmiast ustąpić miejsca, bo ja sobie mogę postać. No ok, złapałam kule w ręce, stoczyłam się z tego siedzenia, niech jej będzie. I powiem wam moje drogie, że jak laska zobaczyła, że jestem o kulach to nawet jej się głupio NIE zrobiło. Jak gdyby nigdy nic usadowiła dupę na siedzeniu i nic jej już nie obchodziło... Miejsce ustąpiła mi jakaś starowinka, która ledwo sama na nogach się trzymała. Nie skorzystałam...
    Więc sorry, skoro dla kogoś noga w gipsie to nie choroba, to dla mnie ciąża tym bardziej nią nie jest... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń