Home SPA: Microcell, Algologie, Greenland


Najlepszy sposób na spędzenie deszowego popołudnia lub weekendowego poranka w domu? Zabiegi! Na każdą część ciała - od czubków palców u rąk aż po stopy :) Sposobów na domowe SPA jest wiele - dla nas najważniejsze zaś są: skuteczność kosmetyków, przyjemne konsystencje i boskie zapachy. Zapraszamy na post, w którym - z pomocą kilku kosmetycznych ekspertów - doprowadzamy swoje ciała do porządku i poprawiamy humory :)

Nasi specjaliści od uprzyjemniania pielęgnacji to:
1. Maska do twarzy z glinką Algologie
2. Peeling/sól do kąpieli kokos/mandarynka Greenland
3. Krem do rąk grejpfrut/imbir Greenland
4. Odżywka do paznokci Microcell

Lona: Zaczynamy od kąpieli z użyciem soli/peelingu Greenland. Zapach jest cudownie kokosowy, a fakt, że preparat da się wykorzystać na dwa sposoby, powinien przemówić do wyobraźni wielbicielek welofunkcyjnych kosmetyków. Duże metalowe opakowanie pięknie zdobi łaienkową półkę, to także plus. Wystarczy garść soli, by kąpiel była przyjemnością. A kolajna garść zastosowana jako peeling pięknie złuszcza naskórek. Grubość granulków jest idealna - gwarantuje dobry efekt złuszczania. Co prawda produccent o tym nie pisze, ale ja polecam sól do peelingu rozprowadzić w olejku (np. arganowym), dzięki temu peelinguje się łatwiej, a po zabiegu nie trzeba już używać balsamu.

W trakcie kąpieli fajnie jest położyć na twarz maskę oczyszczającą Algologie. I to nie tylko dlatego, że dzięki temu wykonujemy dwa zabiegi pielęgnacyjne na raz - zwyczajnie w wannie łatwo zmyć maseczkę i nie ubrudzić przy okazji połowy lazienki (ma ona bowiem nieznośną umiejętność lądowaia na lustrze, meblach itd.). Maseczka zawiera glinkę, wodę morską oraz algi, dzięki czemu remineralizuje, oczyszcza, matuje, odnawia skórę. Bez parabenów, olejów mineralnych, PEGów i innych świństw. Co najbardziej mi odpowiada - matuje i rozjaśnia skórę, także w miejscach występowania niedoskonałości..

Krem do rąk z grejpfrutem i imbirem (marki Greenland) - niezły, choć nie rewelacyjny. Nieco zawodzi zapach - spodziawałam się eksplozji świeżości, a jes delikatny, lekko owocowo-kwiatowy. Natomiast działanie to już zupełnie inna bajka - bardzo dobrze się sprawdza do codziennego użytku, a nałozony grubą warstwą fajnie odżywia dłonie. Gdyby opakowanie (śliczne!) nie było tak nieporęczne, nosiłabym go w torebce. A tak, pozostaje tylko czekać na wieczoryw  domowym SPA...







Lena: Tym razem trafiłam na godnego sprzymierzeńca dla moich zniszczonych paznokci. Odżywka do paznokci Microcell to kosmetyk, którego stosowanie wymaga od nas cierpliwości, ale efekty widać już po dwutygodniowej kuracji.Po pierwsze - nakładać na oczyszczoną płytkę paznokcia. Następnego dnia dołożyć kolejną warstwę. Trzeciego powtórzyć czynność, a kolejnego rozpocząć kolejkę od początku. I tak przez dwa/trzy tygodnie. Ja efekty zauważyłam już po kilkunastu dniach. Płytka stała się mocniejsza, ale przede wszystkim zmniejszyła się ilość rozdwojonych paznokci.Co prawda trzeba dużo cierpliwości, by każdego dnia nakładać kolejną warstwę, i ideałem byłoby zrezygnować z kolorowego manicure, to jednak efekty są naprawdę niezłe. Po kilkunastodniowej kuracji warto stosować odżywkę jako podkład pod kolorowe lakiery. Warto!



11 komentarzy:

  1. Odżywka do paznokci, którą polecacie kosztuje ok. 65 zł. Równie spektakularny efekt daje odżywka Eveline 8w1 (taki sam sposób stosowania), którą kupicie za ok. 10 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie akurat Eveline nie pomogła, za to NailTek - rewelacja!!!!!!!

      Usuń
    2. Eveline to **** ... staram się zapomnieć o tym co mi zrobiła kiedyś z paznokciami.

      Usuń
    3. Eweline, w swojej klasie jest niezła, ale to jak punto przy jaguarze ;) oczywiście porównując z microcell ;)

      Usuń
    4. Sylwia - musiałaś mieć uczulenie na składnik, mi po eveline wyskakiwały białe i brązowe plamy i przestałam używać bo nie chciałam dalej ryzykować

      Usuń
  2. Uwielbiam kokosowe zapachy, pewnie ten peeling by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się na królika doświadczalnego, testujcie co chcecie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham domowe Spa , ale często moje lenistwo bierzę górę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do boju! Wystarczy kąpiel i maseczka, na początek ;)

      Usuń
  5. naciełam się na tem krem greenland, ale może sól kiedyś kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. domowe spa, ah. od dluższego czasu o tym marzę <3

    OdpowiedzUsuń