tartan, military, roots bloody roots.










Miotają mną skrajne uczucia, kiedy w trendzie pojawia się coś, co bliskie jest memu sercu. Ot, takie kraty choćby. Teoretycznie zawsze "in", ale czasem potrafią wyjść na plan pierwszy. Najmocniej dały o sobie znać w okolicach 92', kiedy to każdy szanujący się fashionista (który nawet nie wiedział, że po 20 latach będzie tak nazywany), musiał mieć w swej garderobie koszulę drwala. Flanelową, rzecz jasna. W mojej szafie, i w szafie Lubego, koszul w kratę, od zawsze było sporo. I nie śmiem się czepiać, bo jak pisałam wyżej, to trend łaskawy i każdemu zrobi dobrze. Inaczej jest już z kraciastymi spódniczkami. Te czasem wracają z wielkim hukiem, by dwa sezony później wpaść w niełaskę i budzić uśmiech politowania wszelkiej maści krytyków i znawców. A ja nie ukrywam, że lubię takowe i właśnie te ambiwalentne uczucia rodzić się zaczęły, kiedy to zewsząd otoczył mnie "tartanowy" spódniczkowy wzór. Czai się jak hydra i wyziera z każdej wystawy sklepowej, lookbooka i bloga. Tak samo nie można się doliczyć ile ma twarzy jak rzeczona wyżej mitologiczna potwora.

Oblicze mojej tartanowej spódniczki jest bardzo dosłowne. Bo bardziej się nie da dojść do korzeni (roots bloody roots) mody na kratę z początku lat 90' aniżeli nie dorzucając militarnych inklinacji i martensów. To w mej ocenie najprostszy sposób na potraktowanie tej zmory, hitu jesieni. Choć dorzucenie kraciastej koszuli może być dla niektórych przesadą, to według moich skrupulatnych wyliczeń - wypaliło. Luby kazał też wspomnieć, co nie omieszkam właśnie zrobić, że kurtka, koszula i czapka są jego własnością. Zwłaszcza ta ostatnia jest ważna, bo diabelnie sentymentalna. Naszywka została własnoręcznie przez Lubego naszyta i dzięki temu militarny charakter czapki nabrał dodatkowo deathmetalowego animuszu.

Po uszy uzbrojona w klasyki, od ubrania do muzyki, zostawiam Was z jeszcze bardzo słonecznym postem.









spódniczka Bershka | martensy Dr.Martens | kurtka Stradivarius | koszula Patrol jeans | czapka House | plecak nn

19 komentarzy:

  1. Masz czarne czy zielone Martensy <3?

    OdpowiedzUsuń
  2. Poczułam się jakbym cofnęła się w czasie :) Ach, te flanelowe kraciaste koszule! Jedna z moich lubionych w tamtym czasie była niebiesko-czerwona i podkradłam ją tacie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście we flanelową koszulę w kratę zapolowałam rok temu na wyprzedaży. Wtedy nikt ich nie chciał :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej podróż w czasie!! Znów jestem w liceum:) Fajnie wyglądasz w tym "tartanowym" looku

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahah aż mi się moja koszula flanelka w kratę przypomniała :D lata dziewięćdziesiąte :D

    OdpowiedzUsuń
  6. aż mi się przypomniały lata 90te i moja koszula flanelka w kratę- czerwono- czarna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kraty i martensów nigdy dosyć Lenuś :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wiadomo ;)))) nawet poluję na nową kratkę ;)))

      Usuń
  8. zachwyca mnie połączenie koszuli i spódniczki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. och, och, jak ja to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszę prace dyplomową na temat blogów o modzie, pilnie poszukuję ankieterów
    http://moje-ankiety.pl/respond-52998.html
    bylabym bardzo wdzieczna jakby ktos znalazl chwilke na wypelnienie
    pozdrawiam cieplo i trzymam za was wszystkie kciuki:)

    PS. swietny plecak

    OdpowiedzUsuń
  11. Post grunge :) Bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń