Najlepsze podklady apteczne [full cover]

Trzech specjalistów od zadań specjalnych. Mieszkają na aptecznych półkach i mam wrażenie, że czasem zapominamy o nich podczas poszukiwań idealnego podkładu. Podkładu, który zapewni nam doskonałe krycie, a dodatkowo wzbogacony o odpowiednie składniki, da ukojenie naszej twarzy i sprawi, że nawet nasze skóry, skłonne do wyprysków, poczują się dopieszczone. Czy zatem istnieje ideał?

Zbadałam trzy najpopularniejsze produkty o jasnych odcinaniach, pasujących do mojej karnacji:
- Vichy, Dermablend, kolor 25 / nude, 30 ml
- La Roche Posay, Toleraine Teint,  10 / kość słoniowa, 30 ml
- Pharmaceris, Delikatny fluid intensywnie kryjący, 01/  ivory, 30 ml


Opakowanie
Choć buteleczka, w której zamknięty jest kosmetyk nie jest najważniejszym czynnikiem determinującym zakup, to jednak podczas użytkowania może nam pomóc i zaszkodzić. Wszystkie podkłady przechowane są w papierowych opakowaniach. Co ważne - mamy dołączoną ulotkę ze składem, zastosowaniem i dobrymi wskazówkami. Jeśli chodzi o higienę, to zdecydowanym faworytem jest produkt Pharmaceris. Butelka z aplikatorem pozwala łatwe wydobycie podkładu, i to odpowiedniej ilości. Kiedy potrzebujemy odrobinę więcej produktu - wystarczy lekko nacisnąć pompkę. nie musimy dotykać opakowania - to ważne. Jednak... Aplikatorom w pompce musimy zaufać jeśli chodzi o wydobycie resztek.Plastikowe, lekkie opakowania zawsze możemy sobie rozbroić i wydobyć resztkę. W moim wypadku najlepiej sprawdza się Toleraine Teint, bo mimo, iż jest w tubce, to ma doskonały, wąski dzióbek do aplikacji. Mogę perfekcyjnie zaaplikować podkład już na samą twarz. Dermablend jest najtrudniejszy w aplikacji, opakowanie bywa mocno ubrudzone, a podkład się wylewa. Trzeba czasu i umiejętności, by aplikować dokładnie tyle ile potrzebujemy.
Ocena:
TT: ***
P: **
V: *

Konsystencja/Kolor
Jestem zdecydowaną fanką lekkiej, nieco wodnistej konsystencji, bo z praktyki wiem, że to właśnie ona najlepiej się wchłania, rozsmarowuje i można ją nakładać palcami. Prawdopodobnie dla dziewczyn lubiących pędzle do podkładów konsystencja rzadka nie jest mile widziana. Najrzadszą posiada Dermablend. Jest naprawdę płynny, bardzo prosto się rozsmarowuje i wchłania. Trzeba jednak mieć wprawę i wyczucie, by dobrze rozprowadzić produkt w okolicach czoła, szyi. Za to ma piękną gamę kolorystyczną, a nude 25 to odcień pasujący niemal każdej Polce! Pharmaceris jest zdecydowanie najbardziej gęsty i mnie sprawia problemy, choć do pokonania. Nakładany bezpośrednio na krem nie rozprowadza się super lekko. Jednak wiem, że to również kwestia wprawy. Wielki minus za brak gamy kolorystycznej. Do wyboru mamy raptem trzy odcienie-jasny, średni, ciemny. Pewnie większość z nas jest między jasnym i średnim kolorem.  TT jest pośrodku. Konsystencję ma lekką, dobrze się rozsmarowuje, świetnie wchłania. Będzie dobry także dla użytkowniczek pędzelków. Jeśli zaś chodzi o kolory to Polki pewnie najchętniej sięgają po 10,11 i 13 (posiada jeszcze 3 ciemniejsze odcienie).
Ocena:
D:***
TT:**
P:*

Krycie
Zacznę od najsłabszego, bo chyba będzie najprościej - jest to zdecydowanie Pharmaceris. Choć muszę dodać, że nie jest to efekt beznadziejny, ale to zdecydowanie podkład dla pań lubiących krycie średnie. Pozbędziemy się cieni, przebarwień, ale niedoskonałości trzeba tuszować dodatkowo. Jeśli zaś chodzi o D i TT, to mam nie lada problem. Oba podkłady są naprawdę doskonale kryjące. Do testów używałam ich zamiennie i było mi naprawdę ciężko zdecydować, który jest lepszy, który gorszy. Dermablend lepiej radzi sobie z wypryskami, Toleriane zaś pięknie wyrównuje, skutecznie pozbywa się cieni pod oczami. Zdecydowanie: remis!
Ocena:
D:***
TT:***
P:*


Trwałość
Tutaj jest mi zdecydowanie najbliżej do Dermblend, choć przy całodziennej perfekcyjnie ujednoliconej skórze pojawia się inny problem. Póki co jednak o kryciu - jest bardzo, bardzo dobre. Nie mam zapchanych porów, tak samo przy użyciu TT. Jednak oba produkty zbierają się w kącikach/zmarszczkach mimicznych. Tego nieprzyjemnego doznania nie ma za to u Pharmaceris. To naprawdę znak, że podkład jest nieco lżejszej wagi niż przeciwnicy. Jednak nie spędzi na mojej buzi całego dnia, zwłaszcza jeśli jest chłodniej, ubieramy szaliki, czapki, grube swetry. Pharmaceris się "ściąga" i niestety widać go na ubraniach. Tutaj dodaję - jego koledzy też nie są bez zarzutu - pozostawiają ślady. Dlatego trzeba mieć się na baczności przy kołnierzykach i jasnych ubraniach. TT również jest długotrwały, ale jeśli mamy problemy z trądzikiem, to wydaję mi się, że po kilku godzinach trzeba makijaż podrasować.
Ocena:
D:***
TT:**
P:*


Podsumowanie/Inne
Zacznę od minusów każdego z produktów, które nie zmieściły się w żadnej kategorii. Dermablend wymaga używania pudrów matujących. Po jakimś czasie buzia zaczyna się nieco świecić, zwłaszcza jeśli jesteśmy w suchym zamkniętym pomieszczeniu. Toleriane Teint również nie matowi cery, i widać to tuż po nałożeniu. Koniecznie trzeba wykończyć makijaż pudrem, najlepiej transparentnym. W mojej opinii nie zapycha porów, ale faktem jest, że odrobinę je podkreśla. Dlatego warto wybrać pod niego dobrą bazę. Pharmaceris podkreśla suche skórki, zdecydowanie. Jeśli borykamy się z tym problemem, albo jesteśmy w fazie cyklu, gdzie skóra wymaga większej troski - będziemy musiały się napracować, dobrze nawodnić. Niestety nie gra dobrze ze wszystkimi bazami (staje się ciężki przy PoreFessional Benefit). Dermablend i TT są wyjątkowo wydajne. Jedno opakowanie, przy codziennym stosowaniu jest z Tobą przez trzy miesiące, albo i dłużej. Pharmaceris wymaga częstszego "doprawiania" więc i kończy się szybciej.

Sumując: Chyba najbardziej lubię i pozostanę wierna Dermablend. Od czasu do czasu pewnie skuszę się na tubkę TT, jednak na pewno w tym momencie moim hitem jest super kryjący kosmetyk Vichy. Gdyby tylko popracować nad opakowaniem byłoby idealnie! Jestem natomiast przekonana, ze posiadania całego zestawu Dermablend - podkładu, pudru, sztyftu - gwarantuje pełnię satysfakcji. A jak sprawdzę, to opiszę. Promise!
Ocena:
D:10*
TT:10*
P:5*
Lena





11 komentarzy:

  1. Też uważam Vichy za najlepszy chociaż denerwuje mnie mała gama kolorystyczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wg mnie sprawdza się całkiem nieźle dla Słowianek ;)

      Usuń
  2. Pharmaceris jest najlpszy ever!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja najbardziej kocham Toleriane , kiedyś używałam go zawsze teraz latem koreańskie BB i właśnie mi o nim przypomniałaś muszę znów kupić .
    Eris u mnie znikał z buzi i dawał płaski mat a tego nie znoszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Toleriane wpada w róż co nie wszystkim pasuje :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja aktualnie stosuję Revlon i jestem z niego bardzo zadowolona, być może zdecyduję się kiedyś na podkład z apteki!

    Pozdrawiam
    Marta
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, dla mnie Revlon jest bardzo nietrafiony. Choć parokrotnie do niego podchodziłam. Nie mówię już o szklanej buteleczce, z której trudno zaaplikować resztki kosmetyku, ale przede wszystkim ciemnienie na buzi i podkreślanie suchych skórek. ;)
      Dla każdego coś miłego.

      Usuń
  6. Dermablend miałąm kiedyś - robił mi super maskę podobnie jak Dermacol :) Toleriane Teint też mi się zdarzył, ładnie krył, ale nie ma tam mojej kolorystyki :/ A tego Pharmeceris jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja na vichy od dłuższego czasu się próbuję skusić. Na razie służy mi bardzo bb z hean - wyjątkowo jak żaden inny bb, ale jak skończy się wypróbuję w końcu vichy ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ciemniał na skórze i raz dwa się ścierał i brudził ubrania. Za to rewelacyjnie kryje. Jednak wolę używać Estee Lauder Double Wear - od 2 lat jestem mu wierna.

      Usuń
  8. dla mnie Dermablend był ok podcza samego używania, ale cera po nim strasznie się pogorszyła :/

    OdpowiedzUsuń