Nasz weekend w SPA z Dove




Dwadzieścia kobiet, przytulny hotel i cały weekend poświęcony pięknu. Nie tylko temu zewnętrznemu, ale również odkrywaniu zakamarków duszy i poznaniu samej siebie. Brzmi dobrze, prawda? Miałyśmy szansę całkowicie się wyciszyć, skupić na sobie, by później wrzucić na przysłowiowy luz. Wyjazd do SPA pod Warszawą był ukoronowaniem całorocznej akcji "Dove.Odkryjmy sobie piękno", w której brały udział polskie blogerki (Agata, Kasia, Gosia, Magda, Agata, Sylwia, Kamila, Anita) oraz ambasadorki-fanki Dove. O tym, że naprawdę jest czego pozazdrościć nie muszę Was przekonywać. Urokliwe wnętrza hotelu inspirowane tym, co dziewczęta lubią najbardziej - bibelotami a'la la belle epoque, basen, różnorakie sauny, jacuzzi i relaksujące zabiegi to tylko niektóre z przyjemności jakich udało się nam zażyć podczas warszawskiego weekendu.

Zabiegi, które wybrałyśmy dla siebie pozostawiłyśmy słodkiej tajemnicy dla fotografa, ale możemy Wam zdradzić, że był mamy pięknie wypielęgnowane paznokcie, nasze twarze zostały wygładzone i nawilżone, a ciała rozmasowane. Mówiąc krótko - leżałyśmy i pachniałyśmy wraz z innymi dziewczętami.
Wieczorem, tak dla równowagi, podbijałyśmy... hotelowy klub nocny. Drinki lały się strumieniami, a my byłyśmy w coraz bardziej imprezowych nastrojach. Impreza w 100% kobieca. Więcej nie powiemy. Tajemnica. Co wydarzyło się w Radziejowicach, zostaje w Radziejowicach, hahaha!

Bransoletki z gołąbkiem - logo Dove - były naszym symbolem rozpoznawczym.

Piwo, ploty, radość. Lona przy barze

Ploty part2

Kolorowe, pyszne, piękne...

Jak to skończyła się mięta? Nie będzie mojito???

Słit fociom nie było końca!


I tak jak dzień pierwszy obfitował w uciechy dla ciała, w niedzielę zajmowałyśmy się tym, co dobrego (i niestety złego) czai się w środku.Warsztaty psychologiczne przygotowane przez ekspert akcji 'odkryjmy swoje piękno' dr Joannę Heidtman były świetną okazją do przyjrzenia się sile przekonań, którymi kierujemy się w życiu. Ćwiczyłyśmy charaktery. Dosłownie! Miałyśmy okazję przekonać się, jaka część naszego ja jest widoczna dla pozostałych członków grupy a co staramy się ukrywać. Jakie są nasze charaktery i jak, mimo różnic, skutecznie komunikować się z drugim człowiekiem - oto niektóre zagadnienia. Joanna okazała się nie tylko kopalnią wiedzy, ale superenergetyczną osobą, która z wielką wyrozumiałością i ciekawością nas, naszych charakterów (i blogów!) i tego, jak wyrażamy siebie. Jeśli kiedykolwiek myśleliście, że terapia to bzdury dla słabeuszy albo babskie fanaberie po godzinie z dr Heidtman zmienicie zdanie.

Dwa dni spędzone w towarzystwie ekipy Dove oraz agencji Kalicińscy, nocne uprzykrzanie życia miejscowym barmanom, wspólne posiłki z niezliczoną ilością konwersacji, świetne warsztaty psychologiczne, zabiegi spa, moczenie się w jaccuzi na (prawie) mrozie, błądzenie po Zawierciu w drodze powrotnej... och po tym weekendzie będzie mnóstwo wspomnień. Halo dziewczyny! Halo Dove! Halo Joanno! Jeśli to czytacie, przesyłamy ogromnego buziaka i serdecznie za te wspomnienia DZIĘKUJEMY.

dr Joanna Heidtman  - prowadząca warsztaty psychologiczne



...podczas których Lena oddaje się... zadumie ;)


Na warsztatach z dr Heidtman miałyśmy okazję w zabawny sposób odkryć, jaka jest siła przekonań wpajanych w dzieciństwie i ich oddziaływanie na dorosłe życie.


dr Monika Serafin zrobiła nam krótki wykład o podstawach kosmetologii :D
Nie mamy wątpliwości kto był gwiazdą weekendu Dove - Joanno Heidtman, zakładamy Ci fanklub! Oficjalny ;)

13 komentarzy:

  1. Jest co wspominać :) Było bosko! I napiszę to po raz pięćdziesiąty, ale nieziemsko się cieszę, że mogłam Was poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milena wspomina bardzo wasze wspólne kąpiele w jaccuzi. Nie wiem co tam się działo ale jestem troszkę zazdrosna, hahhaa :D

      Usuń
  2. Widzę, że świetnie się bawiłyście! Takie warsztaty to świetna sprawa, brawo dla Dove! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za to Zawiercie jeszcze raz przepraszam :) To od tego momentu miejsce na mapie Polski, które będę omijać szerokim łukiem. Jednak najważniejsze, że żyjemy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, pewnie! Co to by była za droga powrotna bez przygód :D
      A samo Zawiercie szczególnie piekne ne jest, także jak je ominiesz, tez się nic nie stanie ;)))
      Buźka! lona

      Usuń
  4. Dziękuję!;) If you know what I mean. :) A było świetnie. Do następnego, dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, było!
      Tak ze dwa razy w roku by się dla zdrowia psychicznego przydały. Minimum!
      Btw, jak masz nas i Syllunię po sąsiedzku, to mogłabyś na kawę też w sumie wpaść.
      I jeszcze Kasia w Krakowie. No siła jest na południu PL, zdecydowanie :D

      Usuń
  5. O jaki przystojny barman ;]]]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach... Wróciłabym się... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Buziaki i dla Was dziewczyny! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Było bardzooo sympatycznie :) Miło było Was poznać. Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń