Poradnik pozytywnego zakupoholika

No dobra przyznawać się - kto już dał się wciągnąć w przedświąteczny szał zakupów? Parafrazując panią z reklamy ubezpieczeń samochodowych: 'czy nie macie poczucia, że kosztuje was to trochę za dużo'? Czasem pewnie macie. Ale kto by się powstrzymał przed wydawaniem, kiedy na widnokręgu uśmiechnięte buzie dzieci, radość przyjaciół i spełnione marzenie mężczyzny...

Mój tata zwykł mawiać, że miarą zasobności portfela jest nie zwracać uwagi na cenę. I faktycznie jest to kusząca wizja by wyciągać plastikowy kartonik zawsze wtedy, gdy zobaczymy coś ładnego, co chcemy mieć. Ale, z drugej strony, czy nie wychodzi się na zwykłego łosia płacąc dużo za coś, co można mieć za mniej? O właśnie, bo można. Ostatnio Kasia Tusk na swoim blogu wspominała swoje pierwsze wpisy dochodząc do wniosku, że część ubrań z tamtego czasu ani nie pasowała do niej, ani nie miała ceny odpowiadającej jakości. Cóż, każdy kto pamięta początki bloga Tusk na pewno ma przed oczami zdjecia metek z przekreslonymi cenami. Tak, Kasia była wtedy internetową królową wyprzedaży. I to właśnie dzięki tego typu wpisom, pokazującym jak upolować ubranie z dość drogich sieciówek hiszpańskich i angielskich w śmiesznie niskich cenach, jej blog pokochały tysiące nastolatek.

Blogerzy są zresztą dość jednoznacznie kojarzeni z polującymi na okazję zakupoholikami. I dobrze! Bo kto jak kto, ale my wiemy co gdzie i za ile da się kupić. Czytamy metki, dociekamy gdzie wyprodukowano nasze buty oraz wzór z pokazu którego znanego projektanta skopiowała dana sieciówka. Porywy zakupoholiczego serducha przy wystawie są oczywiście i nam znane, ale - hello! - poza sercem ma się też mózg. Aniołka na ramieniu, który powie 'sprawdź ile to kosztuje w sieci' albo 'poszukaj kuponu rabatowego, będzie taniej'. Bo prawdziwą przyjemnością jest nie wyciąganie karty kredytowej z portfela, ale dodawanie do zamówienia kodów rabatowych (bosz, jak ja uwielbiam te ciągi cyferek i liczb, dzięki którym obserwuję sobie, jak cena wymarzonego sweterka jest niższa w oficjalnej sprzedaży) oraz zakupy promocyjne. Warto kupować w promocjach, tylko skąd je brać? Skąd wiedzieć, że coś można mieć taniej (a można praktycznie zawsze, rabatowanie i wyprzedawanie to element strategii marketingowej większości firm - produkty wycenia się tak, by było z czego obniżać)? Najłatwiej byłoby napisać: śledzić stronę firmy, jej Facebooka, czytać newslettery i podpytywać znajomych o kody i promocje. I tak też czasem robię, aczkolwiek faktycznie tego typu polowanie na przeceny to zajęcie dla osób, które mają sporo wolnego czasu (albo lubią łowić drobnicę). Prawdziwe rekiny załatwiają to inaczej :)

Chcesz kod rabatowy? Chesz wiedzieć, które firmy mają już middle season sale, a gdzie trzeba jeszcze poczekać? Potrzeba matką wynalazku! Istnieją portale internetowe, które specjalizują się w zbieraniu i przekazywaniu dalej informacji o promocjach. I dzisiaj napiszę o jednym z nich (z wyjątkowego powodu, o którym na końcu tego posta): Promoszopie.  Jak nazwa wskazuje, Promoszop to coś więcej niż portal, gdzie pasjonaci dodają aktualne gazetki z Tesco i linki do promocji. To jest portal, gdzie nie tylko da się sprawdzić, kto robi wyprzedaż, ale także od razu dokonać zakupów. Skubani, mają tez bazę kuponów rabatowych (w tym ekskluzywnych, czyli dostępnych tylko dla czytelników Promoszopu) i odbierają chleb łowcom adresów mailowych, bo robią zbiorcze mailingi z promocjami z wielu sklepów (no sami pomyślcie - zamiast 20 listów z promocjami od sklepów, gdzie jesteście zapisani na newsletter, dostajecie tylko jeden). Na stronie promoszopu możecie sobie także przeglądac promocje według kategorii albo sklepu, który lubicie i ufacie jakości produktów w nim sprzedawanych. Ja dzięki tej stronie odkryłam biżuterię Ani Kruk (córki 'tego' Kruka ;)) - po pierwsze nie wiedziałam, że ma już e-sklep, po drugie nie sądziłam, że jej biżuteria ma tak przyjazne ceny.

Nadal macie wątpliwości natury - powiedzmy - moralnej co do tańszych zakupów? Niech przykładem będą rodzime gwiazdy sceny rozrywkowej. Zawsze proszą o rabaty - czy to kupując meble do salonu, czy wózek dla dziecka. I je dostają! Bo gdy akurat brakuje nam odpowiedniego kuponu, zawsze można (i wypada!) zapytać, czy dany przedmiot da się kupić nieco taniej. Mądry zakupoholik to zakupoholik bez debetu na koncie! 


A najlepsze na koniec. Promoszop przygotował dla Was coś specjalnego -  prosty jak laska Świętego Mikołaja konkurs "Świąteczny SZOPoholizm - wygraj 1000 zł na wór butów"

Nagrody:
1 miejsce - bon 1000 zł do Zalando
2 miejsce - bon 600 zł do Zalando
3 miejsce - bon 400 zł do zalando

Konkurs startuje dziś i trwa do 12 grudnia. 
Aby wziąć udział wystarczy przesłać na adres konkurs@promoszop.pl odpowiedź na pytanie: 
Skąd pochodzi Św. Mikołaj (z Laponii czy Alaski)?
Promoszopowa ekipa już 13 grudnia spośród prawidłowych (no innych nie będzie ;)) odpowiedzi wylosuje trójkę szczęśliwców, którzy zrobią sobie w Zalando super zakupy na święta. Już im zazdrościmy!
--------------------------------
Po szczegóły związane z konkursem zapraszamy na stronę internetową Promoszopu [klik]
i na ich Facebooka

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. no dobra, poszło, może się uda!

      Usuń
  2. rozpieszczacie nas ostatnio ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy adres!

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba mnie przekonałyście tym jednym mailem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jacie, może znajdę w końcu jakiś rabat i natchnie mnie na prezent mikołajkowy.. bo dziś kompletnie straciłam wenę ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. OO, fajny konkurs - muszę wziąc udział :D

    OdpowiedzUsuń
  7. "Ale kto zabroni biednemu żyć bogato" tak zawsze mawiał mój tatko i często na zakupach przywołuję sobie to jego powiedzonko na usprawiedliwienie :) Pozdrawiam Anka J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przede wszystkim kupuje wszystko na wyprzedazach. Nie patrze na metki, tylko czy cos mi pasuje, jak jest wykonane. Nie kieruje sie moda - jak cos jest pakudne to jest paskudne niezaleznie od tego ile osob w tym chodzi i sie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń