Cheap and good / test tuszów do rzes


Kupowanie tuszu do rzęs to dla mnie zawsze wyzwanie, bo to jeden z trzech najważniejszych produktów w mej kosmetycznce. W zasadzie prócz dobrego podkładu i różu, oraz rzeczonego tuszu, nic więcej nie potrzebuję, by poczuć się gotową do wyjścia. Mam topowych zawodników w kategorii tusz, których polecam bez zająknięcia. Jest to Benefit Theu're Real, Diorshow Iconic, Collistar Infinito - każdy z nich jest doskonały i kosztuje w graniach100-130 zł. A co zrobić, gdy potrzeba jest nagląca a funduszy brak? Oto kilka propozycji. Znacznie tańszych, które przetestowałam i sprawdziłam, czy satysfakcjonujący efekt można osiągnąć nieco mniejszym kosztem.

Rimmel Lash Accelerator Endless Mascara, ok. 29 zł
Bardzo lubię szczoteczki z plastikowymi "włoskami", bo świetne sobie radzą z rozczesywaniem moich rzęs, skądinąd dość długich. Przy tej maskarze mam wrażenie, że każda z rzęs jest oddzielona i tusz dobrze się na niej trzyma. Początkowo tusz może się Wam wydać dość rzadki, przez co dość brudzący. Po kilku dniach kosmetyk gęstnieje, a i my nabieramy wprawy w nakładaniu go na rzęsy. U mnie to zawsze dwie warstwy. Rzęsy są świetnie rozczesane, naprawdę mocno wydłużone. Tusz jest trwały, choć po całym dniu pracy, jeśli chciałabym jeszcze gdzieś wyskoczyć, wówczas na pewno zrobiłabym poprawkę. Dobrze się zmywa. Cena jest zdecydowanie rozsądna w porównaniu z jakością proponowaną przez Rimmel.

Rimmel Scandaleyes Retro Glam Mascara, ok. 26 zł
Bardzo dobrze znam starszego brata Retro Glam, w pomarańczowym opakowaniu. Był to jeden z moich ulubionych, niedrogich tuszów do rzęs. Skusiłam się na nowość inspirowaną stylem Twiggy. Co za zaskoczenie! Szczoteczka ciekawa, nieco skręcona i kompletnie przeze mnie nieujarzmiona, mimo wielu prób. Za każdym razem moje powieki są ubrudzone kosmetykiem, naprawdę mocno. Uwielbiam teatralny look, ale nie jestem w stanie go uzyskać, bo maskara skleja moje rzęsy. Górne i dolne. Gdybym miała malować się nim każdego ranka, potrzebowałabym chyba z 10 minut na samą aplikację tuszu. Nie mam na to czasu. Nawet chęci. Spodoba się tylko tym, które lubią delikatnie musnąć rzęsy.

Max Factor, False Lash Effect Fusion Volume and Length Mascara, ok. 49 zł
Nie będę czarować i przejdę do sedna - geniusz! Kupiłam go podczas słynnej rossmanowskiej wyprzedaży 40% i był to zakup doskonały. Pokochany od pierwszego użycia. Szczoteczka precyzyjnie dociera do każdej rzęsy, którą pięknie wydłuża i pogrubia. Efekt kociego, pięknego spojrzenia trwa cały dzień. Czerń jest głęboka i trwała. Nie ma mowy o grudkach, rzęsach "pająkach". Jest za to doskonałe podkręcenie. Mam wrażenie, że właścicielki długich i średnio długich rzęs nie mogą go nie pokochać. Absolutnie uwielbiam!

IsaDora All Day Long Lash Mascara, ok 65 zł
Bardzo dobra szczoteczka nieźle rozczesująca rzęsy. Maskara jest trwała, nie kruszy się, całkiem nieźle wydłuża rzęsy i bardzo dobrze je pogrubia. Produkt jest dla mnie zdecydowanie nieco zbyt płynny, co wydłuża proces nakładania go na rzęsy. Mnie zdarzyło się dość mocno ubrudzić, więc trzeba wprawy, by dotrzeć do każdego włoska i nie zrobić sobie przy tym pandy na powiekach. Nie jest moim faworytem, ale znalazł się w klasie średniej. Jednak przy swoich 8 ml za cenę 65 zł może stać się wyłącznie jednorazową przygodą.










10 komentarzy:

  1. Żadnego z tych tuszów nie miałam, od dłuższego czasu jestem wierna baaardzo tanim tuszom Lovely i Wibo, polecam wypróbujcie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam wątpliwości czy nie uczulą. Miałam kiedyś przygodę z jakimś tuszem z tej półki i mocno łzawiły mi oczy :(

      Usuń
    2. a no włąsnie ja tez mam wibo-zielony, szczoteczka cos jak accelerator. kwestia wprawy- kosmetyk tez gestnieje. jedyny minus- nie nadaje sie na wilgotniejsze dni, bo "rozkręca rzęsy". mam wrazliwe oczy, wiec jesli mnie nic nie jest to znaczy ze jest ok. Ciut lepszy Bourjois full volume- tusz fajny, ale uzywam szczoteczki ze starego wibo ;)

      Usuń
    3. Mnie wiele tuszy uczula i okopnie oczy po nich szczypią, ale te z wibo są całkiem znośne. Sama mam jeden, zielony - uwielbiam go i nic się nie dziele po nim ;)

      Usuń
  2. Spectacular Me od Lovely ma wręcz identyczną szczoteczkę co Rimmel Lash. Warto spróbować, tym bardziej, że przy wielkich obniżkach w Rossmannie mozna go dorwać za niecałe 6 zl. Taka śmieszna cena, więc nawet jak jeden raz użyjecie i wyrzucicie to nie będzie szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem wierna żółtemu z maybelline :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam teraz scandaleyes i jest do kitu. Lubie mocno podkreslone rzesy, a ta maskara nie robi nic.

    OdpowiedzUsuń
  5. W sklepach taki szeroki wybór, a dla siebie wybrać coś idealnego tak ciężko :(

    OdpowiedzUsuń
  6. They Are Real Benefitu to mój ideał, natomiast jego świetnym i tańszym odpowiednikiem jest dla mnie Colossal od Maybelline. Diorshow Iconic spisywał się całkiem dobrze u mnie, ale to jednak trochę za mało za taką cenę. Ten niebieski tusz z Maxa Factora u mnie niestety nie zdał egzaminu, natomiast jego klasyczna wersja w czarnym opakowaniu świetnie służyła mi przez bardzo długi czas :)

    OdpowiedzUsuń