Odnowa szafy: oswajamy rozmiar 42



 No i stało się. Dziecię urodzone już prawie 4 miesiące temu, te kilogramy, które miały spaść samoistnie już to zrobiły, a na pamiątkę (i ku pamięci, lub jak kto woli - przestrodze) został rozmiar odzieży. 42. Nie chce być mniej. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Tymczasem cała szafa przystosowana do noszenia 38, maksymalnie 40, bo między tymi rozmiarami dryfuję odkąd pamiętam. I co teraz? Głodówki, rwanie włosów z głowy, kompleksy? Nie ukrywam, te rozwiązania także przyszły mi do głowy. Ale postanowiłam być rozsądna, nie dać sobie odebrać radości noszenia fajnych ubrań i nauczyć się siebie raz jeszcze.

Większy rozmiar to też inne proporcje
Już jeden rozmiar w górę sprawia, że trzeba zrewidować wyobrażenie o tym, w czym się wygląda dobrze, a w czym jednak nie. Przekonałam się o tym parokrotnie i to dość boleśnie, także przeglądając blogowe fotki. Bo, przyzwyczajona do dawnych wymiarów, często zestawy dobierałam na pamięć, bez wcześniejszego przymerzenia. Tymczasem okazuje się, że np. biodra w nowym rozmiarze nie tolerują już spódnic ołówkowych, a ramiona skomplikowanie wyciętych bluzek. Odłożyłam wgłąb szafy, czekają na drugą szansę. Najzabawniejsze, że także nie wszystkie buty pasują (to akurat może z rozmiarem nie ma zbyt wiele wspólnego, a raczej ze zwiększaniem się stopy podczas ciąży, niestety nie zawsze jest to proces odwracalny), bo moja stopa jest teraz o około pół rozmiaru większa, niż przed ciążą. Część obuwia nosić mogę, część trzeba oddać w dobre ręce. Ale to dobrze, bo co jak co, ale akurat buty kupować uwielbiam.

Czym różni się noszenie rozmiaru 42 od tych trochę mniejszych? 
Przede wszystkim - trzeba pokochać klasyczne fasony. Wróciłam do noszenia koszul, prostych spodni, zamiast dopasowanych kardiganów pokochałam bluzy. Po drugie - oversize tak, ale nie za duży. Na sylwetkach nieco większych (ani to szczupłe, ani otyłe) najlepiej sprawdza się odzież nieprzylegająca, ale chowanie się za ubraniami oversize wygląda koszmarnie (bo przecież oversize jest po to, by eksponować luz na szczupłej sylwetce, a nie by ukrywać zbędne kilogramy). No i - choć to truizm koszmarny - warto zakolegować z ubraniami w stonowanych kolorach i stworzyć z nich bazę stroju. Taki basic to tiszerty, koszule, proste (wąska nogawka w łydce) spodnie, porządny płaszcz, dobrze skrojona puchówka, dwa-trzy swetry, bluza, jeansy, rozkloszowana spódnica (szalenie modne w tym sezonie i dobrze, bo podkreślają talię, która nadal jest w formie!) i prosta sukienka. Wszystko to w bieli, szarości, granacie, czerni, beżu. Niby nic, a naprawdę tego typu odzież ratuje życie w sytuacjach oficjalnych, pozwala czuć się dobrze na co dzień, spacerować, bawić się i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Tego typu garderobę właśnie kompletuję i zestawy z pomysłami na jej oswojenie będziecie oglądać na blogu w następnych tygodniach.


Stare vs nowe
Hmmm, wszystko fajnie, ale na pewno części osób przyjdzie do głowy to podstawowe pytanie - po co kupować nowe, skoro można przeczekać (nawet w przyciasnych ubraniach), wrzucić na ruszt dietę i kupować nowości już w mniejszym rozmiarze. Tylko po co się męczyć? Dobrze wyglądać przecież można też będąc większym, a kupując basic do szafy mam z tyłu głowy fakt, że te ubrania, które wybieram będą pasowały także wtedy, gdy te magiczne 5 kilo mniej zobaczę na wadze (stwierdzenie kompletnie metaforyczne, bo akurat waga to nam się ostatnio zepsuła i pokazuje wyłącznie komunikat błędu).

Odnowa szafy - nowy cykl na "Bless the Mess"
Jeśli moja odnowa szafy zainspiruje Was do uczynienia zmian we własnych garderobach i pokochaniu ubierania nieco większych kształtów, będę bardzo szczęśliwa. Ten wpis potraktujcie jako część pierwszą cyklu. Będzie mnie na "Bless" więcej. W stylizacjach, ale tez poradach dotyczących kompletowania garderoby. Postaram się przygotować w ramach tego cyklu poradnim mądrego kupowania na wyprzedażach (ha! ilu z Was udało się zakupić coś za dużego lub za małego tylko dlatego, że było przeeeśliczne i nie mogłyście się powstrzyać?), komponowania zestawów w oparciu o atuty sylwetki i trickach poprawiających wygląd sylwetki. Interesuje Was taka tematyka?








Płaszcz River Island | koszula Nife Fashion | spodnie (dresowe!), botki, torebka Zara | naszyjnik Mango

Tekst: Lona, Zdjęcia: Lena
https://www.facebook.com/lenalonablog?ref=hlhttp://instagram.com/btmlenalona#

28 komentarzy:

  1. Rozmiar rozmiarem, a prezentujesz się świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie wyglądasz na babeczkę noszącą rozmiar 42! Powiedziałabym, ze to duże 38!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ilonka...!
    Kocham Cię za tego posta i za to co napisałaś! Naprawdę.
    a buty to bym Ci ukradła! będą pasowały do tyyyylu rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ci! Będę śledzić na bieżąco bloga. Mi podobnie jak tobie po ciąży skoczyło z 38 do 42. Większa pupa, biodra, co nieco na brzuszku i piersi...te nieszczęsne 80E. Nie mówiąc już o rozmiarze butów...bo 38 nieco za małe a 39 za duże :(
    Przeglądam sklepy, przeszukuje i nic mi się nie podoba, nie nie- podoba się dużo tylko ja się sobie w tych ciuchach nie podobam. Bo to, że jakaś bluzeczka jest również dostępna w rozmiarze 42 wcale nie znaczy, że na ten rozmiar pasuje, prawda? Czekam z niecierpliwością na kolejne posty!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ahhh ja to bez ciązy mam takie wachania- raz 38 a raz 42 :/ moje skłonności do tycia mnie zniszczą kiedyś :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna notka!

    Co do zestawu to również bardzo mi się podoba- płaszcz jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  7. What an elegant and stylish look you have created. Beautiful background for photo shoot.

    xoxo Ra

    http://ramona-strikeapose.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądasz fantastycznie, nigdy bym nie powiedziała, że to taki rozmiar. Ale to chyba właśnie zasługa dobrze dobranego rozmiaru ubrania. Wydaje mi się, że gdy na siłę nosimy ubrania w mniejszych rozmiarach to właśnie wtedy wyglądamy na większe niż w rzeczywistości :) Śliczny płaszcz btw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę z tego cyklu, bo ostatnimi czasy przytyłam. Najpierw 34-36, potem 36-38, a teraz już głównie 40, chyba, że rozmiar nazwali 38 jedynie z litości. Nie mam usprawiedliwienia typu ciąża, nie wiem też, czy są nim rozmaite tabletki, które wcześniej brałam, a teraz już nie. Tak czy inaczej jestem większa i nie do końca wie, ja się teraz ubierać. Może się dowiem wreszcie. Pozdrawiam, N.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wyglądasz mi na ten rozmiar :) Świetna stylizacja, prezentujesz się cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana prezentujesz się wspaniale : * 100% kobietka : *

    OdpowiedzUsuń
  12. ja postawiłam wtedy na przeczekanie ;) tak nie lubilam siebie w wersji "wracam po ciąży do figury", że absolutnie nie chciałam inwestować w coś, co uważałam za tymczasowe. Przeczekałam w ubraniach mamy i tym, co w szafie miałam wcześniej za duże :DDD inna inszość, że większość tego okresu spędziłam na wsi i najlepiej sprawdzały się mamine bawełniane bluzki, jakieś gacie wygodne, dres i "adidasy" na wertepach leśnych ;) Buziaki. Wyglądasz super! Alcyna

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo fajnie wyglądasz, fajny zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie zapomnę słów mojej mamy "9 miesięcy tyłaś to teraz daj sobie czas by wrócić do dawnej wagi" a tak na marginesie to najwięcej schudłam gdy dziecko uczyło się chodzić

    OdpowiedzUsuń
  15. e tam, ja po porodzie grzecznie czekalam i w koncu zrzucilam to co mialam zrzucic, abylo tego sporo poniewaz z wlasnej glupoty nie oszczedzalam sie +18 kg.
    Wygladasz przepieknie! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Na buzi dalej jesteś malutka w przeciwieństwie do mnie. A cykl zbawienny, w sam raz dla mnie i w idealnym momencie, tak samo jak odkrycie Twojego dziecinnego bloga:).
    Ja jeszcze dźwigam balast na brzuchu(mam nadzieję, że to kwestia dni), ale przytyłam lekko mówiąc jakąś wesołą siedemnastkę albo osiemnastkę.
    I wszystko było by dobrze, gdyby nie fakt, że w miesiąc przed ciążą odkryłam przytycie dodatkowej ósemki.
    Myślałam tak jak opisujesz, że nałożę dietę, w ciąży za dużo ciuchów nie kupowałam tylko jakieś podstawy, bo będą wisieć na pewno potem i w ogóle. Dociera jednak do mnie, że ta, część garderoby sprzed, jeszcze posiedzi z tyłu szafy, a ja przez kilka miesięcy będę musiała jednak w czymś chodzić.
    Tylko, że moje docieranie się z dawną sylwetką nie było proste(już była daleka od ideału), a każde wyjście na szoping wymagało dużo nerwów, co czeka mnie teraz, aż boję się myśleć:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj ja już dawno musiałam oswoić ten rozmiar, ale da się:) i to najważniejsze.
    I masz rację, czasem różnica już jednego rozmiaru skutecznie zmienia naszą sylwetkę i ulubione fasony muszę iść w odstawkę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Noszę 42 i chętnie zobaczę więcej propozycji ubrań. Ten zestaw faktycznie wyszczupla, nie wyglądasz na 42 :):):)

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam takie zestawy! :) super torebka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mądre podejście! Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. piękne botki! idealnie pasują do tych czarnych spodni! :)
    a ja jestem "plussajzką", i zapraszam na mojego bloga :)
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ps. zaobserwowałam bloga, bo bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo tego 42 wyglądasz przepięknie, fajnie, że otwarcie o tym wszystkim piszesz i przede wszystkim nie rezygnujesz z atrakcyjnego wyglądu. 42 to też rozmiar, w którym można dostać praktycznie wszystkie ciuchy. A kilogramy same schodzą tylko nielicznym szczęściarom. Reszta musi się nieźle napracować. Mnie kosztowało to wiele godzin katorżniczych ćwiczeń i wiele nerwów,żeby jako tako ogarnąć swoją sylwetkę po ciąży, Niby jest już dobrze, ale i tak ciało jakieś nie takie same.

    OdpowiedzUsuń
  24. Płaszcz jest w tym zestawie gwiazdą!
    Czy to bieżąca kolekcja?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam znowu przeciwny problem. Spadłam o dwa rozmiary od zeszłego roku i nagle okazuje się, że ja dalej ubieram się w tamten rozmiar co teraz zaczęło być niekorzystnie - nie te długości, nie te fasony. Ech, ciężko tak na nowo sie poznawać. Pięknie wyglądasz. Podobny płaszcz mi się marzył! A do tego spodnie, obłędne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny post. Dobrze powiedziane, elegancko i gustownie można wyglądać w każdym rozmiarze. A swoją drogą świetny płaszcz.

    OdpowiedzUsuń