15 najlepszych aplikacji na iPhone/iPad. I nie tylko.

Bez przydługich wstępów, oto aplikacje, które koniecznie powinny znaleźć się w pamięci Waszych telefonów lub tabletów. Najlepiej obu na raz, bo wtedy są superkompatybilne i w pełni osłaniają umięśnione sylwetki (ups, zalety). Co prawda jestem zdania, że wiele z nich uzależnia, ale czym byłoby życie bez nałogów. Lista jest oczywiście subiktywna (zaznaczam, że robiona na bazie aplikacji dostępnych w AppStore, aczkolwiek na Androidzie pewnie także wszystko działa), ale konsultowana z jabłkomaniakami i z wielmożną społecznością Bless na naszym Facebooku. A sam Bóg by tego lepiej od nich nie wymyślił, więc siadajcie z soczkiem/herbatką/procentami, odpalcie sobie Lanę (ewentualnie zloty skok Stocha na YT) i zaczynamy...


Na blogu nie wypada zacząć od innej kategorii. Oto narzędzia, dzięki którym komunikujemy się ze światem i... sobą nawzajem. W stawce zabrakło aplikacji dla Facebooka, bo jeszcze się taka nie znalazła, która miałaby funkcjonalność standardowej FB strony. Ale przecież na Fejsie świat się nie kończy.

1. Instargam.
To głównie przez niego ostatecznie przesiadłam się z telefonu z Windows na iOS (wyobraźcie sobie, że na Windzie Instagrama w ogóle nie ma, są tylko jakiś mizerne podróbki w większości służące tylko do przeglądania cudzych zdjęć). Genialnie prosta aplikacja pozwalająca dzielić się zdjęciami, robić 15-sekundowe filmiki i szybko to wszystko montować i edytować.

2. Messenger.
Narzędzie do czatowania na Facebooku bez obecności na Facbooku. Przez niego już praktycznie nie wysyłam SMS-ów, mało mailuję i nawet nie instalowałam na telefonie Gadu-Gadu (a z iPada odistalowałam). Możliwość wymiany plików, w tym robionych na poczekaniu screen shotów nie zostawia pola do niedomówień. Używamy codziennie do konsultowania spraw blogowych.

3. Blogger.
Jest! Nareszcie aplikacja do obsługi blogów z platformy Google, która jest prosta w obsłudze i funkcjonalna (bo jak wie każdy bloger, który chce pisać posty na standardowej stronie Bloggera na sprzęcie Apple, jest z tym mocno pod górkę). Co prawda edytowanie zdjęć nadal jest koszmarem, ale przynajmniej teksty dodaje się bezkompromisowo. W sytuacjach konieczności dodania postu z telefonu po necie komórkowym, ta appka ratuje życie ;)







 Najpojemniejsza z kategorii. W zasadzie wielu programów godnych uwagi tutaj nie ma (np. świetnego edytora zdjęć Autodesku czyli Pixlr Express), ale postanowiłam wybrać te, z których korzysta się najczęściej.


4. Spotify.
Rewelacyjny sposób na słuchanie i dzielenie się ulubioną muzyką i najpiękniejszy player jednocześnie. Jest tak intuicyjny i funkcjonalny, że używając go zastanawiam się, po co ludzie w ogóle kupują jeszcze płyty CD. I po co kupiłam znowu piosenki w iTunes ;) W Spotify tworzymy playlisty, przeglądamy czego słuchają znajomi, mamy dostęp do rozbudowanych dyskografii ulubionych wykonawców. A wszystko wygląda naprawdę pięknie!

5. TVN Player.
Tradycyjna telewizja w telewizorze jest już nie do zniesienia, głównie z powodu natłoku reklam oraz irracjonalnie ułożonej ramówki (całe pasmo popołudniowe to jakaś pomyłka i to we wszystkich stacjach). Natomiast oglądanie tego, co się chce i tylko wtedy, gdy ma się na to ochotę - w to mi graj! Player jest intuicyjny i działa przyzwoicie, aczkolwiek po pierwsze nie jest wolny od błędów, po drugie wizualnie dużo lepiej prezentuje się wersja na iPada. W iPhone czasem piekielnie trudno przegląda się programy, czasem menu wiesza się niemiłosiernie. Ale i tak uważam, że na tle konkurencji (Ipla, TVP, Onet VOD) jest najlepszy.


6. UPC TV.
Nie mam pojęcia jak bez niego funkcjonowałam. Biorąc pod uwagę fakt, że nie wszystko da się jednak obejrzec w playerach i trzeba się przeprosić z Jaśnie Panem Telewizorem, dzięki temu wirtualnemu pilotowi po pierwsze mozna sprawdzić, czy warto włączać TV, ale także zdalnie nagrać sobie ulubione programy albo ustawić memo w telefonie lub na mailu, które przypomni, że już czas by obejrzeć kolejną serię "Przyjaciół" :)

 7. Chomikuj.
Stary poczciwy Chomik choć nie ma boskiego interfejsu, choć jest do bólu prosty i całkowicie sraczkowatozielony (doprawdy grafik za to odpowiedzialny powinien strzelić sepukku), ma jedną podstawową zaletę - jest skarbnicą milionów plików pdf, audio, a przede wszsytkim video w odpowiendnich dla mobilnych formatach. Koniec z tą denerwującą synchronizacją, koniec z mozolnym wgrywaniem filmów przez komputer.





W tej kategorii nie mam wielkiego doświadczenia, ale za dwie prezentowane poniżej aplikacje dam sobie rękę odciąć. Każda w swojej kategorii mistrzowsko upraszcza korzystanie z bankowości elektronicznej.


 8. IKO.
Naprawdę nowatorska aplikacja. Umożliwia korzystanie z konta bankowgo zupełnie niestandardowo - zamiast tradycyjnych przelewów, wirtualne czeki albo kody autoryzujące operację, możliwość wypłacania pieniędzy z bankomatu bez karty oraz szeregu innych transakcji. Łatwość przelewów internetowych porównywalna z PayPalem. IKO to naprawdę milowy krok dla nieco skostniałego banku PKO.


9. Mobilny ING.
Nie tak szalony jak poprzednik, ale także bardzo zacny pomocnik bezgotówkowego gospodarowania budżetem domowym. Prawdziwy wybawca dla tych wszystkich, których dokowywanie operacji na klasycznej stronie ING doprowadza do szału (wrrrr jaka ona jest koszmarnie nieintuicyjna!). Zrobienie przelewu to kilka dotknięć palcem, najważniejsze informacje zawsze pod ręką i to bez logowania (jest specjalny wskaźnik stanu konta, kontakt do banku i lokalizator bankomatów).






Niezbędne tym, którzy nie zawsze wiedzą, gdzie idą, nie zawsze wszystko mają przy sobie i nie są tak do końca zorganizowani. Zapobiegają (acz nie wykluczają) zagubieniom i spóźnieniom.



10. Bilkom.
Od paru lat moja ulubiona aplikacja 'pociągowa'. Rozkład jazdy z możliwością zakupu biletu, sprawdzenia w którym miejscu w danej chwili jest Twój pociąg, zapisania trasy do kalendarza lub wysłania jej mailem. To, co go wyróżnia, to bardzo przejrzysty layout. Ludzkie oblicze PKP.

11. Google Maps
Lepsze niż jakikolwiek GPS. Sprawdzą lokalizację, pokażą jak wygląda budynek do którego zmierzam (street view), znajdą restaurację, bankomat czy klub fitness. Najlepszy przyjaciel osób o zaburzonej orientacji w terenie. Po prostu niezbędnik.

12. Dropbox
Wrzucam do tej kategorii, bo Dropbox to kwintesencja mobilności. Odciąża pamięć telefonu i daje dostęp do wszystkich plików na każdym sprzęcie, gdzie go zainstaluję. Jest przy tym bardzo łatwy w użyciu i pięknie pracuje w tle tak, że proces kopiowania w żaden sposób nie obciąża telefonu. 






Nie są niezbędne, ale fajnie je mieć w telefonie czy tablecie. Najlepiej zawsze pod ręką.


13. Kupony McDonald's.
Trochę jak apteczka dla zgłodniałego wędrowca. Zamiast plastra - tani burger. Albo kawa i croissant o poranku bez konieczności tego żenującego wyciągania i odrywania kuponików, które przypominały kartki na mięso z głębokego PRL-u. Ach, no i nigdy się nie kończą (chyba, że ważność wygaśnie).

14. iMovie.
Płatna (ale niedużo, 7 Euro, o iel dobrze pamiętam) zabaweczka na iPada (iPhone też, ale używanie jej na małym ekranie jest nieco kłopotliwe), która pozwala z byle jakiego filmidła zrobić coś fajnego. Nasze nieliczne blogowe filmiki powstawały właśnie na iMovie. Szybko, niekłopotliwie, w świetnej jakości. Szczególnie zwiastuny to superfrajda!


15. Bella kalendarzyk.
Tylko dla kobiet. Szczegolnie tych zapominalskich, albo wręcz przeciwnie - bardzo kontrolujących. Znakomicie odciąża mózg (nie trzeba pamiętać daty ostatniej miesiączki), pozwala też zaplanować lub uniknąć rozmnożenia :) Fajny ekran startowy, dobry kalendarz i miejsce na notatki. Sporo podobnych aplikacji zdążyłam już przetestować, ale chyba Belli udało się najlepiej połączyć funkcjonalność z wyglądaem. Faceci raczej nie zrozumieją czemu to takie ważne, ale ciiii, mamy swoje tajemnice.


Pan Pyton i Pani Panterka :) Puro by Just Cavalli

Dobra, ode mnie to tyle. Koniec pieśni. I jeśli w tym momencie masz odruch: 'co, już?', bo na liście nie ma appki, która jest Twoją lewą ręką i prawą nogą jednocześnie, daj znać w komentarzu. Niechaj wiedza się szerzy, życie uprzyjemnia, a muzyka gra. Peace!

Tekst i zdjęcia: Lona
https://www.facebook.com/lenalonablog?ref=hlhttp://instagram.com/btmlenalona#

8 komentarzy:

  1. świetny wpis :) dodałam kilka pozycji na tablecie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Google maps to prawdziwy skarb, bardzo mi się przydał na wakacjach! Na Androidzie jest on zainstalowany automatycznie (pod nazwą Mapy), także nawet nic nie trzeba ściągać :)
    dla mnie jeszcze przydatną, choć nie na co dzień, aplikacją jest shazam... gdy słyszę np. w radiu albo w ścieżce dźwiękowej oglądanego filmu jakąś piosenkę, która mi się strasznie spodoba, włączam Shazam i zaraz wiem, kto ją śpiewa i jaki jest tytuł piosenki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z twoich propozycji korzystam tylko z instagram i massenger. Nie mam natomiast żadnych aplikacji do muzykii filmów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja do rozmów używam jedynie Viber. Daje możliwość wysyłania wiadomości plików ale i rozmów telefonicznych za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bilkom? Jeszcze nie słyszałam ale super, zaraz ściągnę bo bardzo mi się przyda! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. REWELACYJNY POST! TEGO MI TRZEBA
    pozdrawiam dziś ze słonecznej Gdyni:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Do podróżowania polecam też sprawdzenie apki Panoramy Firm :) Można sprawdzić najbliżej zlokalizowane sklepy, knajpy, noclegi czy inne usługi. Bardzo przydatne jak się jest w nowym miejscu :) Ja wykorzystuję też żeby znajdować nowe place zabaw itp. dla chrześniaka jak z nim wychodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zainspirowałyście mnie do stworzenia własnej listy! :P
    http://famousshoemaker.blogspot.com/2014/02/top6-z-google-play.html

    OdpowiedzUsuń