Glossybox luty 2014: do zakochania czy wyrzucenia?



Luty to miesiąc miłości! I ekipa Glossybox o tym nie zapomniała. Odmieniła tradycyjne pudełeczko, złożyła na nim milion pocałunków i podesłała do nas, by sprawić miłą Walentynkę. Opakowanie jest naprawdę całuśne i estetyczne, natomiast zawartość zupełnie zaskakująca - są w Glossy produkty do zakochania, ale i takie, które jak najszybciej powinny znaleźć się... w śmietniku! A oto sprawcy zamieszania:

1. Love Me Green, Organic regenerating night face cream, próbka 15 ml (74,90 PLN/50 ml);
2. L’Oréal Paris La Manicure Odżywczy Eliksir do Paznokci 7 w 1, pełny produkt 5 ml (24,99 PLN); 
3. TOŁPA botanic, białe kwiaty, orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 lub botanic, białe kwiaty, aksamitne mleczko do demakijażu, pełny produkt 200 ml (24 PLN);  
4. TAFT Keratin Complete Spray do włosów Blow Dry Energizer, pełny produkt 150 ml (17,90 PLN); 
5. AVON Tusz do rzęs Aero Volume, pełny produkt 7 ml (36 PLN).








Na pierwszy rzut oka - nie jestem zachwycona. Trzy marki, które cenię. Reszta - milczenie. Jednak, kiedy przeszłam do testów okazało się, że jest naprawdę przyzwoicie. I tylko jeden bubel. Zacznę może od niego. To tusz Avon Areo Volume (pełny produkt); bardzo dobra konsystencja, łatwość nakładania, efekt teatralnego ruchu i... Wielkie osypywanie, produkt bardzo podrażnił oczy i naprawdę wymęczył. Może nie nadaje się do teatralnych makijaży i grubej warstwy? Nie wiem, ale nie chcę już sprawdzać. No to teraz coś lepszego - krem na noc Love Me Green Organic (próbka). Piękny zapach, ekoskład i bardzo sympatyczne działanie. skóra o poranku jest wygładzona i świeża. Jednak była to tylko próbka, więc starczyła dokładnie na sześć nocy. Jednak - do wypróbowania. Podobnie jak bardzo delikatny i o cudnej woni białych kwiatów specyfik od Tołpy (pełen produkt). Mleczko do demakijażu do skóry wrażliwej, alergicznej świetnie usuwa makijaż, nawet ten mocny. Jest bardzo wydajne. Polubiliśmy się! Odżywkę do paznokci Loreal 7 in Saviour przyjęłam z dużym zadowoleniem. Moje paznokcie są łamliwe i kruche, więc pomoc jest potrzebna. Eliksir jest dość mało wydajny, ale po tygodniu, nakładany pod lakier bądź noszony samodzielnie, przynosi efekty. Trzeba jednak być cierpliwym i powtarzać kurację. Mój ulubieniec? Byłam zaskoczona! Jest to spray z keratyną Taft. Mam wielki problem z puszącymi się kosmykami, z którymi trudno sobie poradzić. Spray daje radę! Zaaplikowany tuż przed prostowaniem - efekt doskonały. Ba! Utrzymuje się przez cały dzień. Włosy są lekkie, nie przetłuszczają się i są świeże. Odkrycie!





Od miłości do nienawiści. W pudełku mamy bowiem trzy absolutnie rewelacyjne produkty, bardzo skuteczne, estetycznie opakowane oraz dwa - nie bójmy się tego słowa - buble, które najchętniej wyrzuciałoby się do kosza.  

Złota trójka to oczywiście tonik Tołpy, krem na noc Love Me Green oraz odżywka do paznokci l'Oreal.  Najbardziej spodobał mi się krem: odżywczy, pięknie i delikatnie pachnący, komfortowy. Idealny na noc. Odżywka do paznokci, jak rozumiem konkurent Eveline 8w1 i podobnych Nail Teków, jak na razie bardzo dobrze sobie radzi. Pięknie rozjaśnia płytkę, nadaje długotrwały blask i zabezpiecza przed uszkodzeniami. Odkąd uzywam, paznokcie się nie rozdwajają. Z kolei tonik Tołpa to zmyślny spray o przewadze wody różanej, którą uwielbiam! Idelany do odświeżenia twarzy przed nałożeniem kremu. Pamiętajcie, że pielęgnację nawilżającą warto nakładać na wilgotną skórę, więc krem powinien wylądować na twarzy zanim tonik wyschnie na skórze.
Teraz dwójka do śmieci, czyli tusz Avon i spray Taft. Zacznę od Avonu, bo tu sprawa jest prosta. Nie działa! Nie pogrubia, nie podkreśla, za to znakomicie się osypuje, rozmazuje, a na domiar złego ma tandetne opakowanie. Z Taftem też krótka przygoda (użyłam 3 razy i to i tak za dużo). Jeśli lubicie spryskiwać włosy wódą (drugie miejsce w składzie) i je modelowo wysuszać, droga wolna. Jednak nie po to człek używa masek, olejków na końcówki itp., by sobie finalnie włosy przesuszyć takim specyfikiem. Choć musze mu przyznać, że użyty przy nasadzie włosów je ładnie unosi. Czy atomizer działa, nie wiem, bo zepsuliśmy go z mężem próbując otworzyć.




























https://www.facebook.com/lenalonablog?ref=hlhttp://www.intagme.com/btmlenalona/

8 komentarzy:

  1. Kuszący jest tonik z tołpy. Ja ciągle nie mogę się przekonać do tych glossyboxów. Nie wiem co miałabym robić z taką ilością kosmetyków;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Chyba nigdy nie udałoby mi się ich zużyć;)

      Usuń
    2. zamawiamy na spółke z mamą i zużywamy wszystko :)

      Usuń
  2. Miałam nadzieje, że tusz z Avonu zaskoczy, tymczasem wyszło jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem bardzo zadowolona z zawartości pudełka - tylko mało ma ono wspólnego z walentynkami ;)
    sama właśnie opublikowałam moją recenzję na blogu

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawił mnie tylko L'oreal na paznokcie, jak gdzieś dorwę wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się w końcu zdecydować na to magiczne pudełeczko bo jak oglądam je na blogach zawsze coś mi wpadnie w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zalezy jaki alkohol ma ten spray w skladzie: Cetyl Alcohol i Stearyl Alcohol dzialaja akurat nawilzajaco.

    OdpowiedzUsuń